REKLAMA
  1. ROZRYWKA.BLOG
  2. Filmy

Łezka się w oku kręci. Wybieram najsmutniejsze sceny w historii kina

Może to dziwnie zabrzmi, ale lubię, gdy kino mnie smuci. To znaczy, by doprecyzować: lubię, gdy wyrywa mnie z marazmu, napawając mnie emocją: niepokojem, rozbawieniem, ekscytacją czy melancholią właśnie. Dlatego też tak doskonale pamiętam niemal każdą najsmutniejszą scenę, jaką dane było mi zobaczyć w kinie. Dziś postanowiłem do nich wrócić.

19.01.2023
12:18
najsmutniejsze sceny w historii kina filmy
REKLAMA

Wybór najsmutniejszych scen w historii kina brzmi bardzo doniośle, choć wszyscy doskonale wiemy, że w gruncie rzeczy będzie to subiektywne zestawienie scen, które z jakiegoś powodu mnie wzruszyły czy przygnębiły. Będę uczciwy: choć rozpoznaję tanie chwyty i wiem, kiedy twórca korzysta z banalnych sztuczek lub wręcz bezwstydnie żeruje na naszych instynktach, podczas filmowych seansów oczy szklą mi się wcale nierzadko, a i łezkę zdarza mi się uronić.

W większości przypadków to efekt tego, że dałem się ponieść, zagrałem w grę twórców, poddałem się nastrojowi. Czasem jednak zdarzało się, że czułem się w istocie zdominowany przez smutek. Wtedy wiedziałem, że wydarzyło się tu coś więcej, że twórca w jakiś sposób do mnie trafił, przebijając się nieco głębiej, potężnie oddziałując na moją wrażliwość. Takie sceny zapadają mi w pamięć, do tych scen czuję się przywiązany. Wymienię kilka z nich.

REKLAMA

Najsmutniejsze sceny filmowe – moim wilgotnym okiem

To jedno z tych klasycznych, bardzo osobistych zestawień, które raczej nie mają szans na uniwersalność, ale ich poszczególne składowe zawsze znajdują zrozumienie u części odbiorców. Przykłady łowiłem z pamięci, spośród tych filmów, które w swoim życiu widziałem, a które jedną ze swoich scen sprawiły, że poczułem dojmujący smutek. Wstydzić się nie zamierzam!

Historia małżeńska

Gdy Charlie mówi, że wolałby, żeby Nicole była martwa, coś we mnie pęka. W ogóle "Historia małżeńska" to tak doskonale zobrazowany rozkład bliskiej relacji, w której miłość - jak to często bywa - przerodziła się w niechęć, że czapki z głów. Ból i psychologiczne piekło. Noah Baumbach potrafi o tym opowiadać jak mało kto.

Zakochany bez pamięci

W jednym z moich ulubionych filmów jest scena - już pod koniec opowieści - w której Joel w ostatniej chwili zmienia zdanie w kwestii wymazania Clem ze swoich wspomnień. "Pozwólcie mi zachować tylko to jedno" - błaga rozpaczliwie. Kaufman stopniowo oddziela "upadłe" uczucie z warstw żalu i niechęci, by pokazać jego piękno ukryte w drobiazgach.

Uwierz w ducha

Finałowa scena pożegnania bohaterki ze zmarłym partnerem ruszała mnie już za dzieciaka - i właściwie nie może przestać. To ten oczyszczający moment, gdy osoba w żałobie godzi się ze śmiercią bliskiej osoby i "pozwala" jej odejść. Ah, no i "Oh, My Love, My Darling" w tle. Piękna sprawa.

Odlot

Wspaniała, ciepła i poprawiająca nastrój, która na otwarcie serwuje nam nieprawdopodobnie przykrą sekwencję - chodzi, rzecz jasna, o śmierć żony Carla, z którym mały Russell wyruszy w podniebną podróż. Twórcy kilkadziesiąt sekund i bez użycia słów przedstawiają nam historię wieloletniej, wielkiej miłości - i śmierć, która rozbiła Carla na milion małych kawałków.

Władca Pierścieni: Powrót Króla 

Trylogia Petera Jacksona obfituje w sceny zachwycające i doniosłe, ale nie brakuje w niej również wzruszeń. Do dziś pamiętam przecieranie wilgotnych oczu, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem szarżę Faramira i jego jeźdźców na Osgiliath. W tle słyszeliśmy pieśń Pippina, którą ten śpiewał, by zapewnić rozrywkę obżerającemu się i tracącemu zmysły Denethorowi. Ależ to było intensywne.

Grobowiec świetlików

To chyba najsmutniejsza animacja zrobiona przez Studio Ghibli. Właściwie cały ten film to jedna wielka zbitka smutnych, łzopędnych scen. Mnie najbardziej przygnębia nieubłaganie nadciągająca śmierć Setsuko - obserwujemy, jak staje się coraz bardziej osłabiona z niedożywienia. Jej ostatnie chwile śledzi się z wilgotnymi oczyma, a to, co dzieje się później - tym bardziej.

Manchester by the Sea

REKLAMA

Rzadko kiedy ktoś wzrusza mnie tak bardzo, jak Casey Affleck w tej roli. Słyszymy "Adagio Per Archi E Organo in Sol Minore" Remo Giazotto (i, być może, również Albinoniego - jego autorstwa jest jednak prawdopodobnie jedynie partia basu), a rozbity bohater opowiada przesłuchującym go policjantom, jak doszło do tragedii, w której stracił bliskich. Gdy dowiaduje się, że nie zostanie ukarany, wychodzi - wyszarpuje pistolet z kabury jednego z policjantów i próbuje się zabić. Tamci obezwładniają go, a on łamiącym się głosem krzyczy: "Proszę!". Tak bardzo chce umrzeć.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA