Nowy film reżysera Dystryktu 9 pokazuje Boga, który gra w… strategię. My jesteśmy w niej pionkami
„Bóg tak chciał”, „wola Boga”, „w imię Boże” - jesteśmy specjalistami od zrzucania odpowiedzialności na wolę teoretycznego bytu, który roztacza kontrolę nad wszelkim ludzkim istnieniem. Z takiego punktu wychodzi twórca God: Serengeti - trzeciego filmu Oats Studios.

Oats Studios to inicjatywa reżysera Dystryktu 9, który tworzy niezależne produkcje z pogranicza fantasy, science-fiction oraz horroru. Po tym, jak w pierwszym tytule mogliśmy zobaczyć ludzką rasę podbitą przez gadzich kosmitów, a w drugim dowiedzieliśmy się o przerażającym incydencie w Wietnamie, nadszedł czas na naszą duchowość. Neill Blomkamp postanowił, że w swojej trzeciej produkcji pokaże nam Boga.
Bóg w wykonaniu Oats Studios jest daleki od miłosiernej, wszechwiedzącej omnipotencji.
Stwórca, w wizji Neilla Blomkampa, posiada pewne atrybuty charakterystyczne dla chrześcijańskiego Boga, jak na przykład długa biała broda. Niestety, posiadający całkowitą kontrolę nad ludźmi byt nie cechuje się miłosierdziem i miłością charakterystyczną dla pontyfikatu Franciszka. Wręcz przeciwnie - Bóg od Oats Studios jest jak rozkapryszony dzieciak, żyjący w luksusie oraz wysługujący się poddanymi.
Taki Bóg patrzy na nas z góry, tak jak my patrzymy na posiadane jednostki w grach pokroju Warcrafta czy Black and White. Jesteśmy zakładnikami jego kaprysów oraz humorów, a do tego zostaliśmy pozbawieni możliwości samostanowienia. Gdy udaje się nam odkryć ogień na własną rękę, to cóż… reakcja naszego stwórcy nie jest zbyt pozytywna. Miłego seansu: