Czy kibole to tylko zadyma i rozróby? "Ostatni mecz" to odpowiedź
Niech ktoś mi wytłumaczy taki fenomen. Jak to się dzieje, że ludzie, dla których jedyny wysiłek fizyczny do jazda ruchomymi schodami w galerii handlowej są równie napaleni na piłkę nożną jak goście, którzy regularnie kopią gałę, chodzą na mecze i mają w najmniejszym paznokciu u nogi wyniki ekstraklasy? Choćby mój teściu. Brzuszysko do ziemi, z samochodu ledwo jest w stanie dotoczyć się do kanapy w salonie, ewentualnie z rundą do lodówki. Koniec, finito. Więcej nie da rady. A mimo to każdą wolną chwilę spędza kibicując drużynie Barcy i Śląska.

REKLAMA
