Po "Mosquito", nowym albumie Yeah Yeah Yeahs, wciąż drżą mi kolana
Nową płytę Yeah Yeah Yeahs można wciągnąć jedną dziurką nosa i wypuścić drugą. Po drodze na pewno coś się przyklei i zostanie w odbiorcy na zawsze. Ta muzyka jest wyrazista jak makijaż dziewcząt stojących przy krajowych drogach i nie mniej intrygująca od czerwonego wozu straży pożarnej zaparkowanego przed Kościołem. To nie pierwszy raz, kiedy Yeah Yeah Yeahs dostarcza tak zaskakujących, ale przecież - najlepszych – wrażeń.

REKLAMA
