Przypadek? Nie sądzę! "Stan gry" - recenzja
Lubimy teorie spiskowe, nie ma się co oszukiwać. Nawet wówczas, gdy są kompletnie niewiarygodne i szyte nićmi grubymi jak lina cumownicza, niosą ze sobą pewną dawkę ekscytacji i podniecenia. "A gdyby tak było naprawdę?"; "A jeśli to faktycznie się zdarzyło" - pytania kłębią się w naszych głowach i nie ma znaczenia, że w istocie wcale w to nie wierzymy. A skoro tak, to lubimy też filmy o teoriach spiskowych, zwłaszcza zrealizowane tak dobrze, jak "Stan Gry".



