REKLAMA
  1. Rozrywka
  2. Seriale

Animacja na Dzień Gwiezdnych wojen z polskim akcentem - recenzja

Z okazji Dnia Gwiezdnych wojen w usłudze Disney+ pojawił się 2. sezon „Star Wars: Visions”, w którym nie zabrakło polskiego akcentu. Jak wypadły nowe odcinki animowanej antologii inspirowanej odległą galaktyką?

04.05.2023
7:13
star wars visions vol 2 recenzja
REKLAMA

„Star Wars: Visions” to animowana antologia inspirowana „Gwiezdnymi wojnami”. Disney zaprosił do współpracy różne studia zajmujące się animacją, a każde z nich przygotowało w ramach tej komitywy jedną opowieść. Nie są one przy tym „kanoniczne”, więc autorzy nie musieli dbać o to, by były zgodne z filmami, serialami, grami, książkami, komiksami itp. Mogli popuścić wodze fantazji.

Czytaj też: Trzy nowe filmy z serii "Star Wars": jestem dwa razy na tak, raz na nie. Jakie opowieści szykuje Disney?

REKLAMA

W przypadku 1. serii „Star Wars: Visions” otrzymaliśmy 9 odcinków w stylistyce anime. Udostępniony w całości na Dzień Star Wars („May the 4th”) świeżutki 2. sezon, na który składa się ponownie 9 epizodów, przygotowali z kolei twórcy z całego świata. Nie zabrakło tutaj też polskiego akcentu: reżyserką „I am your mother” od brytyjskiego studia Aardman jest Magdalena Osińska.

Zwiastun 1. sezonu „Star Wars: Visions”

„Star Wars: Visions” i „Jestem twoją matką”

O nowych odcinkach porozmawiałem z producentami wykonawczymi 2. sezonu „Star Wars: Visions”, którymi byli James Waugh, Jacqui Lopez i Josh Rimes. Zapytani o ten polski wątek wspomnieli o tym, że spotkali się z Magdaleną Osińską, a jej opowieść o byciu imigrantem i „rybą wyrzuconą na brzeg” ich zaintrygowała i zdecydowali się na nią a nie bardziej tradycyjną opowieść Aardman.

Unikalna perspektywa osoby pochodzącej z innego kraju mieszkającej w Wielkiej Brytanii pomogła pomogła Magdalenie Osińskiej opowiedzieć o adaptowaniu się do nowego miejsca, które jest nieco obce kulturowo. Do tego wbrew temu, co mógłby sugerować tytuł odcinka, nie jest on pompatyczny i nie odnosi się w żaden sposób do historii Luke’a Skywalkera i Dartha Vadera.

„Star Wars: Visions Vol. 2” to łącznie aż 9 poruszających i wzruszających historii.

Poza epizodem „Jestem twoją matką” w 2. sezonie „Star Wars: Visions” sporo uwagi poświęcono kryształom Kyber oraz poszukiwaniom przez dzieciaki swojego miejsca w świecie. Każda z opowieści jest na swój sposób wyjątkowa: zarówno pod względem swojego związku z tą kanoniczną odległą galaktyką, jak i techniki, jakiej użyto do wykonania animacji.

Disney zaprosił do współpracy El Guiri (Hiszpania), Cartoon Saloon (Irlandia), Punkrobot (Chile), Aardman (Wielka Brytania), Studio Mir (Korea Południowa), Studio La Cachette (Francja), 88 Pictures (Indie), D'art Shtajio (Japonia) oraz Triggerfish (Południowa Afryka). Tytuł odcinków to odpowiednio „Sith”, „Screecher’s Reach”, „In the Stars”, „I Am Your Mother”, „Journey to the Dark Head”, „The Spy Dancer”, „The Bandits of Golak”, „The Pit” i „Aau’s Song”.

Moim ulubionym jest ten pierwszy o prostym tytule „Sith”. Opowiada on o młodej kobiecie, która wykorzystuje Moc do tego, by… malować. Kolory mieszają się u niej jednak z czernią i mrokiem, co symbolizuje ciemną stronę - jest ona w końcu byłą uczennicą Sithów. Poznajemy ją w chwili, gdy jej były mistrz ją odnalazł, co kończy się efektywnym pojedynkiem…

„Star Wars: Visions” - trailer 2. sezonu

Producenci musieli przy tym przeprowadzić naprawdę ostrą selekcję.

Są przekonani, że jeśli tylko znaleźliby na to przestrzeń, mogliby wraz ze swoimi partnerami opowiedzieć 50 historii, a nie tylko 9. Musieli jednak wybrać najlepiej zapowiadające się 9 pomysłów i to właśnie one dostały zielone światło do realizacji. Nie zdziwię się jednak, jeśli „Star Wars: Visions” będzie kontynuowane w kolejnych latach.

Ciekaw byłem przy tym, czy mimo tego, że opowieści są niekanoniczne, są jakieś obszary i motywy, których twórcy odcinków składających się na tę antologię poruszać nie mogą. Wygląda jednak na to, że takowych nie ma, a jedyne, do czego autorzy scenariuszy są zachęcani, to do tego, by tworzyć nowych bohaterów, a znane postaci - takie jak Wedge Antilles w 2. sezonie - były jedynie w tle.

Nie wiadomo przy tym, czy któryś z odcinków zostanie rozwinięty tak jak w przypadku „Ronina” z pierwszego sezonu - powstała książka, która opowiadała o dalszych losach bohatera. Producenci zapytani o to, który z nowych epizodów mógłby być potraktowany podobnie, nabrali jednak wody w usta. Zaznaczyli jednak, że każda z nowych historii jest „skalowalna”.

Odcinkom składającym się na 2. sezon „Star Wars: Visions” jest przy tym znacznie bliżej tej odległej galaktyce, którą znamy, niż tym z 1. serii.

REKLAMA

Pierwszy sezon „Star Wars: Visions” był naprawdę odjechany, a momentami inspiracje „Gwiezdnymi wojnami” były w nim jedynie bardzo luźne. Widzom, których to nie przekonało, polecam obejrzenie 2. serii, bo jest jej znacznie bliżej do tego, co znamy i lubimy. Na upartego część z tych historii wręcz mogłaby się wydarzyć w świecie Luke’a Skywalkera i spółki.

Producenci twierdzą, że tak wyszło „organicznie”. Nie zależało im też na tym, by „Star Wars: Visions Vol. 2” miało spójną narrację, więc poszczególne epizody nie odnoszą się do siebie bezpośrednio - w kontekście fabuły. Chodziło bardziej o to, by sezon był spójny tematycznie, a przy 2. serii na pierwszy plan wysuwają się relacje rodzinne: matka-córka, rodzeństwo, uczeń-mentor itp.

Warto przy tym na koniec też dodać, że dla osób, które są zainteresowane tą kanoniczną linią czasową „Star Wars”, również przygotowano animowaną antologię. „Star Wars: Tales of the Jedi” skupia się na takich postaciach jak hrabia Dooku i Ahsoka, pokazując nam wydarzenia z ich życia z zupełnie nowej perspektywy. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji, to dziś jest dobry dzień, by ją nadrobić!

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA