Supersamiec
Niezbyt zamierzchła historia kinematografii udowodniła, że amerykański stereotyp komedii zaczyna kompletnie widzów nużyć. Ciągle powtarzane schematy przestają bawić nawet przeciętną publikę, przychodzącą do kina tylko po to, by rozluźnić stargane nerwy. Nic w tym dziwnego, skoro po ogromnym sukcesie "American Pie" filmowcy zdecydowali się na utrzymywanie kolejnych produkcji w podobnej konwencji. Wszystko się zmieniło, gdy "40-letni prawiczek" zawojował w światowych box office'ach. Twórcy i producenci tego rewolucyjnego obrazu połączyli siły i rozpoczęli krucjatę przeciw głupocie amerykańskiej komedii, chcąc ją kompletnie odnowić. Najpierw była "Wpadka", a teraz przyszła pora na "Supersamca".

REKLAMA