REKLAMA

Top 10 seriali dla młodzieży z lat 90-tych

Patrząc nad współczesne ramówki największych stacji, trudno mi dostrzec dobrą ofertę serialową kierowaną do młodzieży. Pewnie odzywa się we mnie nostalgia i typowe postrzeganie czasów przeszłych jako tych lepszych, ale… mam wrażenie, że kiedyś seriali dla młodszych widzów było więcej, a swoim poziomem przewyższały to, co obecnie telewizja serwuje. Sięgając do najodleglejszych zakamarków pamięci i internetu stworzyłem TOP 10 seriali, z których większość z nich powinna być znana współczesnym dwudziestoparolatkom.

Top 10 seriali dla młodzieży z lat 90-tych
REKLAMA

Na wstępie muszę przyznać, że selekcja była bardzo ostra. Sporo tytułów musiałem odrzucić z czysto subiektywnych względów. Jednak niektóre seriale na liście są tak „epickie” i „legendarne”, że nie sposób było je pominąć. Z kolei produkcje kierowane do trochę starszej młodzieży już na samym początku musiałem odrzucić, np. Beverly Hills 90210, Radiostację Roscoe i Degrassi: Następnie Pokolenie. Tak samo musiałem uczynić z częścią topowych seriali, które po prostu nie zmieściły się już na liście, np. Dwa Światy, Maszyna Zmian, Trzy Szalone Zera, Wow, Dinotopia oraz parę innych mniej znanych. Jak widzicie, było w czym wybierać, a pomijam już kwestię seriali dla dorosłych, które i tak spora część dzieciaków tamtych lat oglądała, a mam tu na myśli Drużynę A, Xenę: Wojowniczą Księżniczkę, Herkulesa, Airwolfa, Nieustraszonego czy MacGyvera. Przekonajcie się zatem, jakie seriale lat 90-tych trafiły do szczęśliwej 10-tki.

REKLAMA

10. Klarysa wyjaśni wszystko

Klarysa wyjaśni wszystko to wciąż żywe wspomnienie po nieistniejącym już kanale Fantastic (który emitował produkcje Nickelodeon) i pięknych czasach świetnych produkcji dla młodzieży. Główna bohaterka (Melissa Joan Hart) opowiadała widzom jakie to jej życie było okropne dzięki jej znienawidzonemu bratu. Absurdalny humor Klarysy (typowy dla produkcji Nickelodeon) i burzenie czwartej ściany, to rzeczy które przyciągały mnie do tego serialu prawie dwadzieścia lat temu.

9. Crash Zone

Crash Zone to jeden z bardzo wielu australijskich seriali dla młodzieży, które przywędrowały do Polski. Serial opowiadał o grupce nastolatków wybranych przez szefową firmy Catalyst, których pracą było testowanie i tworzenie nowych gier – marzenie każdego dzieciaka. Crash Zone znalazł się na liście z bardzo prostego powodu, emitowany na początku XXI wieku, jako jeden z pierwszych seriali wykorzystywał w swojej fabule internet oraz przemysł gier komputerowych i być może znalazłby się dużo wyżej gdyby nie okropnie irytująca postać Virgila, sztucznej inteligencji żyjącej w przestrzeni internetu.

REKLAMA

8. Tajemnica Sagali

Trochę głupio byłoby nie zaciągnąć do zestawienia żadnego polskiego serialu dla młodzieży, a takich w latach 90-tych trochę było. Najlepszym kandydatem z całej gromadki (Wow, Maszyna Zmian, Słoneczna Włócznia) wydała mi się Tajemnica Sagali, opowiadająca o poszukiwaniu tajemniczego kamienia z kosmosu, który umożliwiał spełnianie życzeń. Polsko-niemiecka produkcja stała na całkiem dobrym poziomie, zarówno pod względem aktorstwa jak i fabuły. Oglądając serial chciało się wkroczyć w świat głównych bohaterów (braci Kuby i Jacka) i przeżywać razem z nimi przygodę, a to chyba najlepsza recenzja, jaką może napisać dziecko lat 90-tych.

REKLAMA

7. Zamaskowany Jeździec (Masked Rider)

W latach 90-tych panowała w USA moda na przetwarzania japońskich pomysłów w taki sposób, aby amerykański widz mógł to strawić. Przykładami takich produkcji są znani wzdłuż i wszerz Power Rangers, VR-Troopers, Beetleborgi oraz Masked Rider – wszystkie te seriale były produkowane przez wytwórnię Saban i bazowały na pomyśle przebierania dzieciaków w plastikowe stroje, dzięki którym mogły zwalczać zło. Masked Rider wyróżniała jednak jedna, oczywista rzecz – jeden główny bohater. Zdecydowanie łatwiej, będąc dzieckiem, było skupić się na jednej „super” postaci niż na kilku, a Masked Rider miał fajny motocykl, samochód, magiczne moce i świecący miecz, więc zdecydowanie był cool. Poza tym, główny bohater (Ted Jan Roberts) jakoś dziwnie kojarzył się z Raphem Macchio (Karate Kid).

REKLAMA

6. Dolina Jurajska

Kiedyś liczyły się tylko dwie rzeczy – gra w piłkę nożną i dinozaury. Nic dziwnego więc, że Dolina Jurajska (Land of the Lost) cieszyła się popularnością. Serial ten jest właściwie remake’iem telewizyjnego hitu (o tym samym tytule) z 1974 roku, który opowiadał o rodzince Porterów, wciągniętych (podczas trzęsienia ziemi) wraz ze swoim samochodem do innego, prehistorycznego wymiaru, który zamieszkiwały istoty człekokształtne, jaszczuropodobne oraz oczywiście dinozaury. Produkcja z lat 90-tych różniła się od oryginału luźniejszym klimatem (mniejszym skupieniem się na aspekcie przetrwania) oraz pewnymi zmianami fabularnymi i dodaniem postaci (jak „jaskiniowczyni” Christa). Za obiema produkcjami stali bracia Krofft. W podobny klimat co Dolina Jurajska wpisuje się także inny serial „prehistoryczny” Dinosaurs, skupiający się na rodzince Sinclairów, dinozaurów mieszkających 60 mln lat p.n.e. Dinosaurs miał jednak bardziej sitcomowy charakter i nie przyjął się równie dobrze co seria Dolina Jurajska.

REKLAMA

5. Dziewczyna z komputera

REKLAMA

Dziewczyna z komputera to – trzeba przyznać uczciwie – raczej miałki serial, który po prostu rozciągał fabułę filmu o tym samym tytule z 1985 roku. A jednak, jak mnie pamięć mnie myli, to przychodząc ze szkoły włączało się RTL7 i oglądało Dziewczynę z komputera z przyjemnością (chociaż nieporównywalną z Dragon Ballem) mimo, że jedynym dobrym elementem w całym serialu był koncept stworzenia przed dwóch nerdów idealnej dziewczyny. Dlaczego więc aż 5 miejsce? Cóż, Dziewczyna z komputera jakimś cudem przywołuje miłe wspomnienia (o Vanessie Angel)…

4. Rodzina Potwornickich/ Nowe przygody rodziny Addamsów

Rodzina Potwornickich i Nowe Przygody Rodziny Addamsów to właściwie całkiem podobne seriale, których korzenie sięgają lat 60-tych. Obydwie produkcje czerpią ze starych horrorów i momentami zamieniają się w czarne komedie (Rodzina Addamsów w większym stopniu), a ich głównymi bohaterami są potwory oraz sadyści (w przypadku Addamsów). Mimo, że uwspółcześnione wersje Potwornickich i Addamsów są tylko słabą namiastką oryginalnych wersji, to 15 lat temu obydwa seriale były ciekawą alternatywą dla wszystkich kreskówek.

REKLAMA

3. Dziwne miasteczko (Eerie, Indiana)

REKLAMA

Dziwne miasteczko to prawdopodobnie najciekawsza produkcja z obecnych na liście, ustępująca Czy boisz się ciemności? i Power Rangers jedynie pod względem popularności, za to bijąca te seriale na głowę poziomem produkcji. Fabuła Dziwnego miasteczka skupia się na przygodach Marshalla (który przeprowadził się do miasteczka Eerie w stanie Indiana) oraz Simona, którzy doświadczają na sobie „dziwności” – nomen omen – Eerie. Siłą Dziwnego miasteczka była atmosfera grozy przypominająca czasami Strefę Mroku (Twilight Zone) oraz książki Kinga i dzięki temu serial należy do jednych z lepszych w latach 90-tych.

2. Czy boisz się ciemności?

Złota era legendarnego kanału RTL7 (zastąpionego przez TVN7), to między innymi emisja horroru dla dzieci – Czy boisz się ciemność?. Poziom tego serialu – emitowanego pod koniec lat 90-tych – był bardzo zróżnicowany, a najstraszniejszym w nim elementem nie była w sumie fabuła (chociaż zdarzały się wyjątki) a klimatyczne intro. Każdy odcinek serii przedstawiał inną historię - opowiadaną przez grupę dzieciaków skupionych przy ognisku – która kończyła się zwykle happy endem. Serial w swoim czasie był bardzo popularny, właściwie to nie znam nikogo wychowanego w latach 90-tych, kto nie znałby tej serii, co z kolei nasuwa na myśl tyle, że Czy boisz się ciemności?, mimo paru wad, zapadało w pamięć dzieciakom. Dlaczego? Prawdopodobnie dzięki specyficznemu klimatowi „horroru dla dzieciaków” i małej konkurencji w tym gatunku – Gęsia skórka przecież nawet nie umywa się do Czy boisz się ciemności?. Poza tym, w przeciwieństwie do wielu seriali z tamtych lat, Czy boisz się ciemności? nawet teraz da się oglądać, bez nuty zażenowania.

REKLAMA

1.Power Rangers

Nie sądzę, żeby ktoś próbował nawet dyskutować a propos pierwszego miejsca. Dlaczego? Power Rangers to taki sam symbol lat 90-tych jak jojo, tamagotchi, karteczki do zbierania czy „tazosy”. Serial ten od razu przywodzi na myśl zabawy na podwórku w wojowników mocy (każdy chciał być „białym” albo „zielonym”), którzy pod wodzą Zordona (wielkiej gadającej głowy) i za pomocą Zordów walczyli ze złem – np. złowieszczo śmiejącą się Ritą. Chociaż Power Rangers aktualnie wywołują salwy śmiechu, to jako dzieci nie zwracaliśmy w ogóle uwagi na ciągle powtarzający się schemat walki, iskry lecące nie wiadomo skąd i ogólna taniość oraz „plastikowatość” produkcji. Chcąc nie chcąc, każdy zna Power Rangers, a o potędze tego serialu niech świadczy fakt, że jest on ciągle kontynuowany i doczekał się już (łącznie) dwudziestu sezonów…

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-22T13:25:14+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T12:21:17+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T11:36:12+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T09:58:24+02:00
Aktualizacja: 2026-05-21T18:23:14+02:00
Aktualizacja: 2026-05-21T17:35:03+02:00
Aktualizacja: 2026-05-21T15:36:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-21T14:05:47+02:00
Aktualizacja: 2026-05-21T13:15:22+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA