REKLAMA
  1. Rozrywka
  2. Książki
  3. Seriale

Sapkowski pozytywnie o Wiedźminie od Netfliksa. Pytanie brzmi, czy zdanie autora ma znaczenie?

To bardzo interesujące, że Andrzej Sapkowski pochwalił w oszczędnych słowach serial Wiedźmin od Netfliksa. Pytanie brzmi, czy zdanie autora ma w tym względzie jakiekolwiek znaczenie?

20.11.2018
18:09
wiedźmin od Netfliksa
REKLAMA
REKLAMA

Oczywiście tę zdawkową wypowiedź możemy czytać jako bezpieczne wybrnięcie z pytania, na które nie za bardzo mógł odpowiedzieć. Uważam jednak, że to dobry moment, żeby zastanowić się nad tym, jak autor Miecza przeznaczenia budował swój świat i jaką rolę może pełnić interpretacja, w tym wypadku serialowa.

Jestem niemal pewien, że krótką wypowiedź Sapkowskiego można spłycić i powiedzieć, że chodzi tylko o pieniądze.

To skojarzenie nasuwa się samo, bo ostatnie doniesienia o jego konflikcie z CDP RED narzucają pewną interpretację. Może chodzi o to, że Sapkowski błogosławi dzieło, z którego czerpie korzyści? Możliwe, ja jednak mam poczucie, że pisarz jest twórcą bardzo świadomym, doskonale zdającym sobie sprawę z tego, jak budować opowieść i czego potrzebuje fabuła, aby była wciągająca. Brak zrozumienia rynku gier komputerowych (zwłaszcza te kilkanaście lat temu) nie dziwi mnie przesadnie, jestem jednak pewien, że inaczej jest w przypadku seriali czy filmów.

Tę dojrzałość i zrozumienie podkreślił nawet Tomasz Bagiński, którego zapytałem, jaką rolę pełni Sapkowski przy realizacji serialu The Witcher.

Mądrością Andrzeja Sapkowskiego jest to, że pozwala nam na adaptacje, ale sam zakłada, że on napisał „tylko” książki, a my mamy za zadanie je przenosić na ekran i mamy w tej kwestii wolność, bo to jest nasze dziecko, nasza odpowiedzialność - mówił Bagiński.

I gdy patrzę na to z tej perspektywy, to widzę, że ten dystans Sapkowskiego do twórców adaptacji, wcale nie jest czymś złym.

Bo przecież autor doskonale wie, że w momencie, gdy ktoś bierze się za reinterpretacje dzieła, to tworzy zupełnie nowy byt, nowy tekst kultury. Jeśli nawet spojrzymy na niesławną wypowiedź o graczach sugerującą, że to ludzie mało inteligentni, to mało kto pamięta o kontekście. Sapkowski mówił tam, że gry (ale wspominał też o komiksach i filmach) nie powinny być traktowane jak prequele lub sequele. Pisarz argumentował to tym, że jeśli wpadnie na pomysł napisania kontynuacji, to nie będzie zwracał uwagi na to, co pojawiło się w innych mediach - mówiąc najogólniej. Pomijając już styl wypowiedzi, nie widzę w tym absolutnie niczego złego. I tu Sapkowski wydaje się wykazywać większym rozsądkiem niż fani, którzy w sieci bronią wymyślonych przez niego bohaterów.

Myślę, że to jest ten punkt widzenia, o którym czasem zapominamy. I można spojrzeć na niego z perspektywy nowej interpretacji serialowej, ale też z perspektywy tego, jak dzieła czytają fani książek, którzy w ostatnim czasie roszczą sobie prawo do jedynej i właściwej interpretacji. A ona przecież nie jest taka oczywista.

Wcześniejsze doniesienia castingowe, dotyczące Wiedźmina od Netfliksa, budziły gorączkowe emocje.

Te zaś wahały się od miłości przez niechęć, aż do wyrażanej dość obcesowo nienawiści. Mówiono, że to nie pasuje do sagi, aby Ciri była czarnoskóra, nawet potwierdzona już informacja o obsadzeniu Mimi Ndiweni w roli Fringilli Vigo spotkała się z rasistowską krytyką. Często pojawiały się argumenty o słowiańskości dzieła Wiedźmina. Tego ducha, który rzekomo wyziera z powieści. Nie oszukujmy się jednak, u Sapkowskiego nie te słowiańskie elementy są istotne, a przynajmniej to nie one decydują o jego popularności na świecie, a kultura dawnych ludów europejskich nie jest jedynym źródłem inspiracji autora sagi i opowiadań.

Oczywiście polscy fani dla Netfliksa są ważni i nikt nie odbiera nam, czytelnikom znad Wisły, prawa do własnej interpretacji. Bo całe piękno ponownego odczytywania dzieł kultury wynika właśnie z tego, że zmienia się optyka, inne są doświadczenia, emocje, a zatem możemy z nich odczytać zupełnie nowe rzeczy.

Czasem jednak dochodzi do pomieszania dwóch porządków.

Fani często wyciągają te elementy znane, rozumiane i lubiane, a potem robią z nich tarczę, która broni ich przed innymi interpretacjami, zwłaszcza tymi, które mogą namieszać w ukształtowanym już wyobrażeniu. A czymś zupełnie naturalnym i zrozumiałym jest, że to wyobrażenie będzie inne na innych szerokościach geograficznych.

Czasem to wahadełko interpretacji wychyla się jednak bardzo daleko. Zwłaszcza wtedy, gdy rozpoznane elementy historyczne, kulturowe tak silnie oddziałują na czytającego, że ten uważa, iż to, co zauważył w książce lub w filmie, jest dominującą wartością i swoje przemyślenia rozciąga na całą opowieść.

Fandom Star Wars class="wp-image-223433"

Na przykład: w powieściach i opowiadaniach pojawiają się stwory ze słowiańskiego bestiariusza. Sapkowski używa archaizmów i stylizuje język, korzystając - a jakżeby inaczej – z dawnej polszczyzny. Nie oznacza to jednak, że skoro w powieści pojawiają się bohaterowie o polskobrzmiących nazwiskach czy że słowo „chędożyć” jest w użyciu i to w najróżniejszych znaczeniach, to musi to za sobą ciągnąć wszelkie konsekwencje historyczne. Przeświadczenie, że tak ma być, jest wyjątkowo złudne. Świat Sapkowskiego nie jest wariacją na temat dziejów żadnego rejonu świata. Te znajome elementy to zapewne wynik ogromnej erudycji Sapkowskiego, która swoje właściwe ujście znalazła dopiero w trylogii husyckiej – ale to akurat temat na inny tekst.

Oczywiście te nawiązania do naszego świata są wyjątkowo widoczne, ale w kontekście samego Wiedźmina autor mówi o tym jednoznacznie:

(…) mój never, never land nie ma nic wspólnego z historyczną rzeczywistością. Usunięcie ze stworzonego przeze mnie świata Kościoła i jego nakazów powoduje, że powstaje twór, który nie przypomina już średniowiecza.

Mówił Sapkowski w wywiadzie rzece pt. Historia i fantastyka w rozmowie ze Stanisławem Beresiem. Autor Bożych bojowników mówił to co prawda w kontekście liczby wojowniczych kobiet, które pojawiają się na kartach powieści, ale fragment ten możemy rozciągnąć w zasadzie na całą sagę. I zapewne na znaczną część literatury fantasy.

Pisałem już wcześniej o analogiach do naszego świata i historii.

Metafory, którymi posiłkuje się Sapkowski są naprawdę wielopoziomowe. A analogii można znaleźć naprawdę wiele. Bo Sapkowski, mimo że usunął kościół, a co za tym idzie znaczną część jego nauk moralnych i etycznych, nie rezygnuje przecież z wierzeń, duchowieństwa. Nie rezygnuje z roli, jakie ono pełni w społecznościach, zwłaszcza tych niewielkich. Więc odniesień do samych instytucji religijnych jest tu bardzo, bardzo wiele.

 class="wp-image-209135"

Bo spójrzcie na ten feudalny świat, pełen możnowładców uciskających chłopów, religijnych fanatyków, wpływowych kupców i gildii. Wszystko to przypomina średniowieczną Europę, czasem nawet bardziej, niż chcielibyśmy przyznać. Widać, że Sapkowski korzystał i inspirował się prawdziwymi dziejami.

A jednak w opowiadaniu Coś więcej, gdy Calanthe pyta wiedźmina Geralta o to, czy ma żal do swojej matki, że go opuściła po urodzeniu, ten mówi, że nie czuje do niej nienawiści.

(…) domyślam się, że stała przed wyborem... Może nie miała wyboru? Nie, miała przecież wiesz (…). Wybór. Wybór, który trzeba uszanować, bo to święte i niepodważalne prawo każdej kobiety. Emocje nie mają tu znaczenia. Miała niepodważalne prawo do decyzji, jaką podjęła.

Nie chodzi nawet tu już nawet o to, że Geralt mimo bycia porzuconym dzieckiem, wykazuje się ogromnym szacunkiem do kobiety, która go zostawiła. A raczej o fakt, że „wybór kobiety jest rzeczą świętą”. Nie trzeba być chyba specjalistą od historii i ruchów społecznych, żeby wiedzieć, że takie podmiotowe traktowanie w kwestii decyzji dotyczących posiadania potomstwa przez kobiety, jest wynalazkiem dość nowym.

 class="wp-image-199132"

Przywołanie tych przykładów ma pokazać dwie rzeczy.

Po pierwsze to, że decyzje dotyczące takiego a nie innego kostiumu historycznego zakładanego na fantastyczną fabułę nie oznaczają, że cały świat przedstawiony musi być ukształtowany na jego modłę. Po drugie chcę pokazać, że perspektywa, którą przyjął Sapkowski nie jest jednoznaczna, a przy okazji jest bardzo pojemna i wręcz stworzona do najróżniejszych odczytań. Nie tylko takich, które wpasowują się w wyobrażenia o światach fantasy, uciekają się do prostych i prostackich referencji, do rozpoznanych elementów.

Nawet jeśli Sapkowski wyraził się pozytywnie o ekranizacji Netfliksa, tylko dlatego, że tak wypadała, albo że nie mógł nic innego powiedzieć, trudno nie docenić tego, jak skonstruowany jest świat i tego, że on sam trzyma od niego zdrowy dystans, czego powinniśmy nauczyć się i my, fani.

REKLAMA

Moje powieści (…) niczego nie zdradzają. Szczególnie tego, za czym lub przeciw czemu jestem. Nie powinny zaradzać. Tylko złe książki mówią coś o swych autorach. Dobre mówią o bohaterach - mówił Sapkowski w wywiadzie z Beresiem.

Dzieła popkultury muszą ulegać przeobrażeniom i być w ciągłym ruchu, aby pozostać żywe. Na ile Sapkowski wspiera ten proces? Trudno tak do końca powiedzieć. Im szybciej jednak autorzy i fani zrozumieją, że nie mają pełnej władzy na wielkimi markami i fenomenami popkulturowymi, tym lepiej.

REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA