„Avengers: Koniec gry” zarobił fortunę już w pierwszych dniach po premierze. Najlepsze kinowe otwarcia wszech czasów
Przyjęło się, że tzw. weekend otwarcia (czyli pierwsze trzy dni kinowej dystrybucji) filmu w USA jest absolutnie kluczowym miernikiem sukcesu komercyjnego. I w dużej mierze to prawda. Tuż po fenomenalnym otwarciu „Avengers: Koniec gry”, przyjrzałem się najlepszym filmowym otwarciom wszech czasów.

Piękna i Bestia – 174,7 mln dol.

Wszyscy wiedzieli, że „Piękna i Bestia” poradzi sobie znakomicie pod względem kasowym, ale skala zaskoczyła widzów i samego Disneya. Tym bardziej, że jest to wierna, nie wnosząca za dużo do animowanego pierwowzoru, wersja aktorska. Cóż, tego jak widać potrzebowała publiczność. I to bardzo.
Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów – 179,1 mln dol.

W tym przypadku wielkiego zaskoczenia nie było. „Wojna bohaterów” to w dużej mierze „Avengers 2 i 1/2”. W dodatku w tym filmie zadebiutowali w obrębie MCU Spider-Man oraz Czarna Pantera (jeśli chodzi o tę postać to był filmowy debiut w ogóle). Ostatecznie „Wojna bohaterów” zarobiła globalnie ponad 1,1 mld dol. Imponujący wynik.
Iniemamocni 2 – 182,6 mln dol.

Można było się zastanawiać, czy 14 lat po pierwszej części fani aż tak tłumnie rzucą się, by ponownie przyjrzeć się przygodom rodzinki superbohaterów. A jednak, być może nawet długa rozłąka tylko rozbudziła apetyty i stąd też tak fantastyczny wynik.
Avengers: Czas Ultrona – 191,2 mln dol.

Nie mogło być inaczej. Pierwsi „Avengers” pobili całą masę rekordów stając się jednym z najbardziej kasowych filmów w historii. Oczekiwanie na sequel było olbrzymie. Można wręcz powiedzieć, że otwarcie „Czasu Ultrona”, wynoszące poniżej 200 mln dol., było w jakimś sensie „rozczarowujące”.
Czarna Pantera – 202 mln dol.

W tym przypadku fenomenalne otwarcie jest nie tylko wyjątkowe ze względu na jego skalę, ale też ważne ze względów historycznych. To pierwszy film stworzony przez w większości afroamerykańską ekipę i opowiadający o czarnoskórych bohaterach, który nie tylko stał się kasowym przebojem, ale pobił liczne rekordy. A zaznaczam, że zarobienie 200 mln dol. przez trzy dni, w samej tylko Ameryce Płn., to wynik absolutnie niebywały. 90 proc. filmów, jakie są produkowane na świecie, nigdy nie zarabia takiej kwoty przez całe swoje kinowe życie.
Avengers – 207,4 mln dol.

To film, który napisał nowy rozdział w historii kina rozrywkowego. Nie tylko zmienił model biznesowy oraz podejście do opowiadania historii w Hollywood (przynajmniej w obrębie blockbusterów), ale też ustanowił historyczne rekordy. Jednym z najważniejszych był właśnie rekord otwarcia w USA. „Avengers” był pierwszym filmem, który w trzy dni zarobił ponad 200 mln dol. Do tego czasu była to granica, która wydawała się niemożliwa do przekroczenia.
Jurassic World – 208,8 mln dol.

Skala sukcesu „Jurassic World” to kolejny przypadek z cyklu: „wszyscy zaskoczeni”. Poza kultowym „Jurassic Parkiem”, żadna wcześniejsza część sagi nie stawała się kasowym fenomenem. Aż tu nagle, w 2015 roku dało o sobie znać pokolenie widzów wychowane na pierwszej odsłonie serii w reżyserii Stevena Spielberga i uwielbiające dinozaury. Pomogła sprawna promocja, Chris Pratt na świeżo po sukcesie „Strażników Galaktyki” i bach – imponujące otwarcie wynoszące ponad 208 mln dol. w USA tylko w trzy dni od premiery.
Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi – 220 mln dol.

Po olbrzymim sukcesie „Przebudzenia Mocy” i w większości pozytywnych opiniach filmu J.J. Abramsa wiadomym było, że i „Ostatni Jedi” przyniesie olbrzymie pieniądze. Pewnie gdyby publiczność wiedziała jak bardzo chaotycznym i przekombinowanym dziełem jest film Riana Johnsona, to nie byłby w stanie zrobić trzeciego największego otwarcia filmu w USA w historii, ale cóż. Ciekawe jak poradzi sobie w tej sytuacji nadchodzący IX epizod gwiezdnej sagi po niemałej fali niezadowolenia ze strony sporej liczby żelaznych fanów serii.
Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy – 247,9 mln dol.

To było niemalże pewne. Wielki powrót do uniwersum Gwiezdnych wojen, 10 lat po „Zemście Sithów”. Tym razem jednak mieliśmy do czynienia z pełnoprawną kontynuacją klasycznej gwiezdnej sagi, zamiast powracać do przeszłości i poznawać losy młodego Anakina Skywalkera. Wprawdzie „Przebudzenie Mocy” ostatecznie okazało się sequelem tylko technicznie (na dobrą sprawę jest to poprawny polityczne remake „Nowej nadziei” z pełną reprezentacją rasowo-płciową w rolach głównych), ale magia absolutnie zadziałała. „Przebudzenie Mocy” stało się najbardziej kasowym filmem w historii amerykańskiego rynku filmowego (nie licząc inflacji oczywiście). Tylko na tamtejszej ziemi siódmy epizod Star Wars zarobił prawie miliard dolarów! A globalnie wycisnął ponad 2 mld dol.
Avengers: Wojna bez granic – 257,7 mln dol.

Stawka jest olbrzymia. „Wojna bez granic” to początek końca obecnego uniwersum Marvela. To kulminacja wszystkich odsłon MCU od czasów pierwszego „Iron Mana”. Ostateczne starcie z Thanosem. I rekordowa ilość superbohaterów po raz pierwszy razem na jednym ekranie. Było więc jasne, że „Infinity War” pobije liczne rekordy. I tak też się stało. Na ten moment „Avengers: Wojna bez granic” może się pochwalić najbardziej kasowym otwarciem w historii kina. Także w globalnie, gdzie przez pierwsze trzy dni dystrybucji film Marvela jako pierwszy przekroczył barierę 600 mln dol.
Avengers: Koniec gry - 350 mln dol.

Czy ktoś w ogóle przypuszczał, że może być inaczej? Jaki inny film mógłby roztrzaskać na kawałki wszystkie poprzednie rekordy i napisać nowy rozdział w biznesowej sferze historii kina? „Endgame” o prawie 100 mln dol. poprawił poprzedni rekord otwarcia filmu w USA. Do niedawna rozważano możliwość tego, że „Koniec gry” będzie pierwszym filmem w historii, który zarobi ponad 300 mln dol. przez pierwsze trzy dni wyświetlania. „Avengers 4” przebili te oczekiwania aż o 50 mln dol. Ale to i tak pikuś w porównaniu z zarobkami filmu Marvela globalnie. Na świecie, łącznie przez pięć dni kinowej dystrybucji „Avengers: Koniec gry” zarobili bajeczne i powodujące szczękopad 1,2 mld dol. Nie sądziłem, że coś takiego jest w ogóle możliwe. Dla porównania, poprzedni rekordzista, „Avengers: Wojna bez granic”, zarobił globalnie trochę ponad 640 mln dol., czyli prawie dwa razy mniej! Niesamowite. Szczerze wątpię, aby pojawił się kiedyś film, który pobije te dokonania.