"Dark City" to film mroczny jak dno studni. Jeśli zajrzysz, spadniesz
"Dark City" to dzieło australijskiego reżysera Alexa Proyasa, który pracuje rzadko ale za to tworzy obraz nietypowe i niepokojące, w których niezwykła oprawa wizualna, muzyka i sposób opowieści tworzy złowieszczą atmosferę. Taki był „Kruk”, „Zapowiedź” i w nieco mniejszym stopniu „Ja, robot”, bo w megahicie z Willem Smithem, Proyas musiał przede wszystkim sprostać oczekiwaniom producentów. „Dark City" to pokaz oryginalnego stylu Australijczyka i film, który o rok wyprzedził „Matrixa”. Właściwie był i wciąż jest od niego lepszy.
