Dorosłe "Dziecko z Dworca ZOO" wciąż ucieka
My, dzieci z dworca ZOO to jedna z tych książek, która choć przeczytana przed laty, pozostaje żywa w zakamarkach pamięci. W czasach nastoletnich, była to lektura wstrząsająca w odbiorze. Jaka jest teraz?
Kilka lat temu świat obiegła informacja, że słynna Niemka, Christiane, która o swoich losach opowiada w My, dzieci z dworca ZOO, po bardzo długim okresie abstynencji, wróciła do nałogu. Tym samym straciła prawa do opieki nad swoim synem i ponownie wylądowała na dworcu, tym razem innym, niż ZOO. Jak potoczyły się jej dalsze losy, nie wiem. Być może trafiła na kolejny odwyk, którego skuteczność podważy po kilku, kilkunastu latach? Być może nadal przebywa wśród innych uzależnionych w jedynym miejscu, w którym bez większych przeszkód może się pogrążać, aż do złotego strzału? Nie potrafię wyobrazić sobie szczęśliwego zakończenia, nie w tym wypadku.




















