Internauci bojkotujący film „Królowa wojownik” nie mieli racji. A jednak nazywanie go kinem historycznym to nadużycie
Film "Królowa wojownik" to całkiem zmyślnie napisany, solidnie zrealizowany i świetnie zagrany materiał. Niestety, promuje się go jako widowisko historyczne - i tu pojawia się pewien problem. Owszem, krytyka ze strony osób bojkotujących - jak to zwykle bywa - okazała się nietrafiona i obnażyła nieznajomość tematu. Z drugiej strony, twórcy filmu nie tylko dopisali liczne wątki i postacie, lecz także przekształcili pewne ważne, choć w pewnym sensie niewygodne fakty, ani razu przy tym nie sygnalizując, że mamy do czynienia z fikcją: alternatywną wersją naszej rzeczywistości. I o ile osobiście nie mam z tym większego problemu, o tyle doskonale rozumiem frustrację spowodowaną wybiórczością w pielęgnowaniu historycznej zgodności w kinie.

REKLAMA