Parov Stelar nie obija się. Jego ostatnie dwa wydawnictwa były tak wypełnione, że trzeba było umieszczać je na dwóch krążkach. Teraz nagrał nowy repertuar pod nazwą Parov Stelar Trio i jest chyba jeszcze lepszy niż kiedykolwiek.

Odkrycie geniuszu Parova było niczym obejrzenie Obywatela Kane’a po raz pierwszy po latach – nie mogłem się nadziwić dlaczego tak późno na niego natrafiłem. Lepiej późno niż wcale! Artystów, którzy w ambitny i atrakcyjny sposób łączą współczesną elektronikę z jazzowym nastrojem jest niewiele. Wśród wszystkich acid jazzowych kapel tylko Parov Stelar się wyróżnia. Wymagania w stosunku do jego kolejnych wydawnictw zatem stają się coraz większe szczególnie, że fascynacja opadła wraz z Shine wydanym w 2007 roku. Jakościowo tytułowy utwór był dobry jednak zapowiadał pewne zmiany stylistyki muzycznej, która do końca nie została zaakceptowana. Wyróżniający się „Charleston Butterfly” nie był w stanie obronić słabej płyty Parova. Dobry kawał muzyki, ale żaden to lśniący diament.
Coco oraz The Princess jako dwupłytowe kompilacje również nie sprawdzają się w pełni. Utworów jest zbyt wiele i mimo iż pojedyncze bronią się doskonale, tak pamięta się tylko te żywiołowe (jak „Catgroove”). The Invisible Girl to powrót do znakomitej formy znanej z Rough Cuts. Królują miksy głębokich elektronicznych basów z samplami kameralnej orkiestry z trąbkami, saksofonami i klarnetami. Idealny wzór na współczesny jazz!
Każdy kawałek wyróżnia się. „Doctor Foo” i „The Fireface” to przeboje od pierwszego odsłuchu perfekcyjnie nadające się na single. „At The Flamingo Bar” swinguje i czaruje tworząc klimat zadymionej knajpy w samym centrum gigantycznej metropolii, a otwierający album „La Calatrava” to wprowadzenie po korytarzach muzycznego wehikułu Parov Stelar Trio.

W końcu przyszło zaspokojenie po kompletnie nieudanej The Princess. The Invisible Girl to Parov Stelar w pigułce. Jest tu wszystko, czego wcześniej brakowało w żywiołowej i odrobinę bardziej kontemplacyjnej formie. Wydawnictwo na pewno nie przejdzie niezauważone jak tytułowa niewidzialna dziewczyna.
Albumu można w całości posłuchać jedynie na Spotify.