Poradnik pozytywnego myślenia - Oscar na papierze
Przykre rozstanie, trudna do stłumienia tęsknota, walka o miłość - standard. Standard odziany w nudę, w jednym bucie tandeta, w drugim banał, a dodatki nijakie i bez smaku. "Standard" - pomyślicie obojętnie i tak sobie rozmyślając, będziecie w błędzie. Spieszę Was z błędu wyprowadzić: Poradnik pozytywnego myślenia to znacznie więcej, niż to, co było już nie raz.
Matthew Quick, pisząc Poradnik zdołał wybić się ponad przeciętność wszystkich tendencyjnych love story, z których nie wynika nic, poza kilkoma zmarnowanymi godzinami. Nie bez powodu także ekranizacja powieści odniosła ogromny sukces - a przecież, co dość powszechne, produkcji filmowej daleko do jakości książki. Nie bez powodu ekranizacja w ogóle powstała. Powieść Quicka nie wzbudziła we mnie zachwytu, nie czytałam jej z zapartym tchem bez możliwości oderwania wzroku - to nie ten typ książek. Poradnik wzbudził emocje, głównie smutek i pokazał zupełnie inne spojrzenie na rzeczywistość, specyficzne zdziwienie światem w pełen melancholijnego uroku sposób.




















