Alleluja! W końcu książką o zombie, od której nie ciąga na wymioty
Straciłem wszelką nadzieję. Nie było tygodnia, by na sPlay nie pojawił się przynajmniej jeden artykuł o kolejnym filmie/grze/książce/płatkach śniadaniowych (niepotrzebne skreślić) w klimatach zombie. Franca rozprzestrzeniana przez umarlaki, jak się okazuje, nie zaraża ciał, a umysły. Zobaczcie tylko: są dosłownie wszędzie! I wszędzie tak samo śmierdzą zgnilizną. Aż tu, proszę! Okazuje się, że jeden truposz, choć z wyglądu nieciekawy, przynosi ze sobą odurzający powiew świeżości!

