Góry kokainy, hektolitry whisky i zakończenie, które bije widza prosto w twarz. „Brud” – recenzja sPlay
Weźcie odrobinę Guy’a Richiego, dodajcie niespokojny klimat Lyncha, przemielcie przez poczucie humoru charakterystyczne dla Zjednoczonego Królestwa, wsypcie do szklanki, zalejcie alkoholem i dosypcie psychotropów. „Brud” Jona Bairda to potężna mikstura, dzięki której widz przechodzi przez kilka stanów, od radości po żal, aby na końcu siedzieć z ogromnym kacem, patrząc na zbyt szybko pojawiające się napisy końcowe.

