Spadkobiercy Oasis. Jedyni wielcy z fali rocka z początku milenium, którzy pozostali wielcy i wciąż zachowali charakter i gitarowy pazur. Może dlatego, że się na nią spóźnili. Jedyni, którzy potrafili ewoluować zgodnie z trendami. Tak przynajmniej zapowiadają utwory, które już znamy, a które pochodzą z albumu "AM".

Mowa oczywiście o Arctic Monkeys. 9 września premiera nowej płyty - po "Suck It And See" wydawałoby się, że nie ma co wierzyć w powrót Aleksa Turnera i spółki, że zespół może pokazać jeszcze coś ciekawego i nie wtórnego. W końcu indie rock już przecież nie żyje.
Mimo wszystko atmosfera zaczyna robić się gorąca. Genialne "R U Mine?" wspierane "Do I Wanna Know?" i ""Why'd You Only Call Me When You're High?" zrywają trochę z konwencją rockowego, brytyjskiego ulubieńca nastolatek. Arctic Monkeys dorośleją, wiekowo i muzycznie.
Przecież te trzy single są erotyczne do bólu, muzycznie i tekstowo. Bardziej soczyste, dosadne, choć też wielkomiejskie. Wystarczy obejrzeć teledysk do "Why'd You Only Call Me When You're High?", by się o tym przekonać.
Dobrze wiedzieć, że jeden z najmłodszych, ale niemal legendarnych bandów kultywujących brytyjskie tradycje gitarowe trzyma się ostrych korzeni i dokłada do tego ogromną zmysłowość.
Zresztą Turner to trochę głos pokolenia - ma 27 lat, a kawałek, który nie znajdzie się na "AM" zatytułowany 2013 udowadnia, że Turner doskonale "czuje" nowoczesność.
Och, by cały album taki był!