REKLAMA
  1. Rozrywka
  2. Gry
  3. Książki /
  4. Filmy /
  5. Komiksy

Nowy sezon „Miłość, śmierć i roboty” jest dużo krótszy. Polecamy najciekawsze opowieści sci-fi dla dorosłych

Pod koniec zeszłego tygodnia na Netflix Polska zadebiutowała 2. część antologii „Miłość, śmierć i roboty”. Dodano jednak tylko osiem krótkometrażowych animacji. Dla osób głodnych animacji dla starszych odbiorców polecamy więc inne książki, filmy czy gry.

18.05.2021
22:38
milość śmierć i roboty
REKLAMA

Fani science fiction nie mają ostatnio powodów do narzekania na Netfliksa. W ciągu kilkunastu minionych dni trafiło tam bowiem wiele nowych tytułów należących do tego gatunku, w tym oryginalne produkcje „Tlen” oraz „Miłość, śmierć i roboty”. Nowy sezon antologii animacji okazał się jednak dosyć skromny, więc nie ugasi do końca pragnienia wielbicieli dojrzałego sci-fi. Na szczęście mamy w zanadrzu listę dzieł, które posłużą za świetny zamiennik.

REKLAMA

Najciekawsze obok „Miłość, śmierć i roboty” historie science fiction dla dorosłych:

Harlan Ellison to jeden z najsłynniejszych amerykańskich twórców science fiction, który w trakcie swojej kariery napisał szereg niepokojących opowiadań i powieści, a pracował też w telewizji i był znany ze swojej bojowniczej natury. Jest też bardzo rzadkim przykładem pisarza, który współpracował ze studiem przygotowującym grę wideo na bazie jego dzieła.

Chodzi oczywiście o „I Have No Mouth, and I Must Scream”, czyli przygodówkę point-and-click znacząco rozbudowującą historię opisaną w opowiadaniu o tym samym tytule. Wyprodukowana w 1995 roku gra opowiada o post-apokaliptycznym świecie zdominowanym przez superkomputer zwany AM. Rasa ludzka została niemal całkowicie wytrzebiona w wyniku wojny nuklearnej, a przy życiu pozostała jedynie piątka ocalałych, których AM notorycznie torturuje na rozmaite sposoby. Gracz wciela się kolejno w każdą z postaci, próbując znaleźć sposób na ucieczkę spod władzy szalonego superkomputera.

miłość śmierć i roboty class="wp-image-1720954"
Foto: Fragment okładki tomu „Trylogia ciągu”/Wydawnictwo MAG

Jeszcze do niedawna wiele osób miało nadzieje, że przełom 2020 i 2021 roku będzie czasem dojrzałego sci-fi dzięki premierze gry „Cyberpunk 2077”. Produkcja CD Projekt RED zaliczyła jednak wielką wpadkę i zawiodła oczekiwania setek tysięcy osób (zakulisowe informacje o tym, dlaczego tak się stało znajdziecie TUTAJ). Bynajmniej nie oznacza to jednak, że należy odwrócić się od całego gatunku.

A jak wiadomo ojcem cyberpunka jest William Gibson, który napisał słynną „Trylogię ciągu”. Jej pierwszą (i według wielu najlepszą) częścią jest „Neuromancer”, czyli fenomenalnie napisana powieść o hakerze Henrym Dorseltcie Casie, który utracił umiejętność przemierzania cyberprzestrzeni. Dlatego podejmuje się niezwykle ryzykownej misji wraz z cybernetycznie wzmocnioną zabójczynią zwaną Molly Millions. To absolutnie odjechana historia, która aż do ostatniej strony trzyma czytelników na krawędzi fotela. A oprócz tego jest też pełna niezwykle silnych emocji.

Część czytelników może w pierwszej chwili zdziwić obecność produkcji oryginalnie nadawanej przez Cartoon Network na liście najciekawszych science fiction dla dorosłych. To prawda, że aż do 5. sezonu „Samuraj Jack” nie mógł sobie pozwolić na podjęcie niektórych tematów utożsamianych z tytułami +18. Nie oznacza to jednak, że animacja Genndy'ego Tartakovsky'ego nie nadaje się do naszej topki.

Wręcz przeciwnie, od samego początku do końca „Samuraj Jack” podejmował dojrzałe tematy i niełatwe wątki w fenomenalnie zrealizowanym futurystycznym świecie, który mógłby rywalizować z każdym innym wyobrażeniem bardzo odległej przyszłości obecnym we współczesnej popkulturze. A fakt, że często robił to z dodatkiem humoru w żaden sposób nie deprecjonuje tego serialu.

THX

Po zakończeniu prac nad prequelami „Star Wars” George Lucas był przez długi czas przedstawiany jako fatalny reżyser i scenarzysta, który zamordował fanom dzieciństwo. Z czasem opinia publiczna w większości zmieniła opinię na temat tej trylogii, ale niekoniecznie na temat samych umiejętności Lucasa. Czy słusznie? Nie do końca, bo faktycznie nie jest to twórca mający świetną rękę do autorów i kochający reżyserowanie.

Ale nie należy też zrównywać jego talentu w tych rejonach równo z ziemią, co udowadnia mroczne sci-fi „THX” z początków jego kariery. Dystopijna produkcja rozgrywa się w świecie pozbawionym emocji, gdzie seks, zakładanie rodziny i posiadanie dzieci są surowo zabronione. A życie każdego z osobników (bo już nie ludzi) zostaje sprowadzone do bycia częścią wielkiej, służącej do produkcji maszyny. Wiele z tych wątków wciąż jej podejmowanych dzisiaj przez sci-fi (również w 2. sezonie „Miłość, śmierć i roboty”), ale mało kto zrobił to z taką wprawą jak Lucas.

Labirynt śmierci

miłość śmierć i roboty class="wp-image-1720948"
Foto: Fragment okładki książki „Labirynt śmierci”/Wojciech Siudmiak/Dom Wydawniczy REBIS

Philip K. Dick to autor, którego książki praktycznie zawsze mają szansę na pojawienie się w rankingach najciekawszych science fiction dla starszych czytelników. I faktycznie do naszego zestawienia można by wybrać kilka różnych dzieł Amerykanina. Osobiście postawiłbym jednak nieco wbrew pierwszemu instynktowi na słabiej znany „Labirynt śmierci”.

To jedna z najbardziej ponurych powieści Dicka poświęcona grupie kolonizatorów przybył na planetę Delmak-O. Na miejscu znajdują dziwne urządzenia dublujące wszystko, co się im przyniesie oraz tajemniczy potężny Budynek. Z czasem kolejni członkowie misji zaczynają umierać w dziwnych okolicznościach, a inni popełniają samobójstwa. „Labirynt śmierci” podejmuje takie tematy jak istnienie freudowskiego popędu śmierci oraz ukryty w każdym z nas potencjał do zabicia drugiej osoby.

O „Mechanicznej pomarańczy” zrobiło się ostatnio głośno z uwagi na obecność jej bohaterów w familijnym „Kosmicznym meczu 2” i faktycznie była to bardzo dziwna decyzja ze strony wytwórni Warner Bros. Natomiast w kontekście najlepszych sci-fi dla dorosłych o produkcji Stanleya Kubricka nie sposób nie wspomnieć. Adaptacja powieści Anthony'ego Burgessa jest najbardziej znana ze względu na pokazaną tam ultra-przemoc, która zresztą sprawiła, że po latach brytyjski pisarz znienawidził swoją tak własną książkę, jak i jej ekranizację.

Sprowadzenie „dorosłych” wątków „Mechanicznej pomarańczy” tylko do jej kontrowersyjności z uwagi na sceny fizycznej przemocy i gwałtu byłoby jednak dużą niesprawiedliwością. Bo film Kubricka zadaje też bardzo interesujące pytania o konflikt międzypokoleniowy, źródła zła oraz możliwość prawdziwej rehabilitacji urodzonych przestępców. A wszystko to w retrofuturystycznej otoczce i przy wybitnej reżyserii jednego z najlepszych reżyserów w historii.

Transmetropolitan

miłość śmierć i roboty class="wp-image-1720945"
Foto: Fragment okładki „Transmetropolitan Tom 1”/Darick Roberston/Egmont Polska

Transhumanizm to jedno z najważniejszych zainteresowań współczesnego science fiction, a niewiele tytułów podejmuje ten temat w równie interesujący i oryginalny sposób jak komiks „Transmetropolitan” Warrena Ellisa i Daricka Robertsona. Wydawana w latach 1997-2002 cyberpunkowa seria śledzi losy Spidera Jerusalema, reportera wyznającego tzw. styl gonzo.

REKLAMA

„Transmetropolitan” zyskał dużą sławę z uwagi na swój fantastyczny humor łączący absurd z powagą, a także bardzo interesujące spojrzenie na siły rządzące polityką pokazane przez pryzmat futurystycznego świata. Licząca łącznie 60 zeszytów seria stanowi polityczną satyrę najwyższej klasy, a wszystko to wewnątrz tyleż kolorowego, co niepokojącego świata.

REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA