"Ołowiane dzieci" są hitem nie tylko w Polsce. Najnowszą produkcję Netfliksa w reżyserii Macieja Pieprzycy polecają również recenzenci zza granicy.

Wczoraj w serwisie Netflix zadebiutował długo wyczekiwany polski serial "Ołowiane dzieci". Jest to kolejna po "Wielkiej wodzie" czy "Heweliuszu" produkcja na faktach, która jest godnym reprezentantem polskiej części biblioteki streamingowego giganta. Polacy rozsławiają już zresztą ten tytuł, oglądając go na potęgę - obecnie, w zaledwie dobę od premiery, trafił już na sam szczyt zestawienia najpopularniejszych produkcji Netfliksa.
Kiedy polski serial odnosi sukces, to serce po prostu rośnie. Pozytywne recenzje krytyków jeszcze bardziej potęgują to uczucie radości, a zenitu sięga ono, kiedy rodzima produkcja trafia do międzynarodowej publiczności i zaczyna zbierać entuzjastyczne opinie. Takie zjawisko możemy zaobserwować w przypadku "Ołowianych dzieci", serialu o zatrutych ołowiem dzieciach, które próbowała ratować lekarka Jolanta Wadowska-Król.
Ołowiane dzieci zbierają pozytywne opinie zagranicznych recenzentów. Serce rośnie
Clint Worthington z serwisu Roger Ebert chwali reżyserię Pieprzycy oraz Joannę Kulig, nazywając "Ołowiane dzieci" wartościowym, choć nie rewolucyjnym serialem:
Reżyseria Pieprzycy jest jasna, przekonująca i nierzucająca się w oczy, co pasuje do dość praktycznego scenariusza. Echa "Czarnobyla" obfitują w ponurej, ponurej kinematografii, skromnych, pokrytych błotem kostiumach z epoki i przygnębiającym profesjonalizmie aktorów. Kulig, podobnie jak Jola, wyróżnia się odważniejszą i bardziej osobliwą osobowością niż jej koledzy z obsady, co czyni ją niezwykle przekonującą główną bohaterką; niesie w sobie ten ogień Erin Brockovich.
Tymczasem Greg MacArthur ze Screen Rant już w tytule swojego artykułu wspomina, że "Ołowiane dzieci" to pozycja obowiązkowa dla fanów serialu "Czarnobyl":
Choć "Czarnobyl" pozostaje arcydziełem i jednym z najlepszych seriali limitowanych wszech czasów, praktycznie nie ma szans na rozwinięcie go o drugi sezon lub spin-off, jak wiele współczesnych serii streamingowych. Właśnie tutaj pojawia się serial taki jak "Ołowiane dzieci", który w swojej narracji zawiera wiele podobnych koncepcji, wątków i dylematów moralnych.
Informacje na temat "Ołowianych dzieci" pojawiły się również w zapowiedziach. O zbliżającej się premierze pisał serwis Manchester Evening News, wspominając, że polska produkcja jest odpowiedzią Netfliksa na "Czarnobyl" od HBO i "jest to pozycja obowiązkowa do obejrzenia". Na porównanie serialu Macieja Pieprzycy do wybitnej produkcji odcinkowej o katastrofie w czarnobylskiej elektrowni jądrowej wspominał też The Mirror, pisząc, że subskrybenci Netfliksa są zachęcani do obejrzenia serialu historycznego porównywanego do "Czarnobyla" od HBO.
W związku z tym, że serial jest jeszcze bardzo świeży, zagraniczne recenzje dopiero zaczynają napływać do sieci. Można jednak przypuszczać, że skoro już teraz widzowie zachęcani są do obejrzenia "Ołowianych dzieci" przez porównania do nagradzanego "Czarnobyla", to pozytywnych opinii będzie jeszcze więcej.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Ołowiane dzieci to kandydat na polski serial roku. Zachwyca i przeraża
- Bohaterowie Ołowianych dzieci. Kto z serialu Netfliksa istniał naprawdę?
- Ołowica i jej objawy. Poważna choroba, z którą walczyła bohaterka Ołowianych dzieci
- Netflix ma prezent dla polskich widzów. Rzucicie się na ten serial
- Netflix opowie prawdziwą polską historię. Walka o życie śląskich dzieci







































