Oparte na faktach seriale odkurzają zapomniane historie i pozwalają widzom odkryć je na nowo. Netflix raz za razem udowadnia, że da się to zrobić dobrze - było tak w przypadku niedawnego "Heweliusza" o zatonięciu polskiego promu, a jeszcze wcześniej pokazała to opowiadająca o powodzi tysiąclecia "Wielka woda". Tym razem streamingowy gigant wziął na tapet historię, która zaczyna się w śląskich Szopienicach, gdzie pewna lekarka dokonuje wstrząsającego odkrycia. Opowiada o tym serial "Ołowiane dzieci".

Po emisji tytułów inspirowanych prawdziwymi wydarzeniami rusza machina. Widzowie chcą wiedzieć wszystko na temat danej produkcji: co jest prawdą, a co fikcją, jakie postaci istniały naprawdę, a jakie zostały wymyślone wyłącznie na potrzeby serialu, i co teraz, po latach od danego wydarzenia, dzieje się ze wspomnianymi bohaterami. To zjawisko jest wspaniałe, ponieważ to moment, gdy media społecznościowe zaczynają zapełniać się cytatami z reportaży, komentarzami widzów i słowami uznania, które w dzisiejszym internecie są często przyćmione hejterskimi opiniami. Głośne polskie seriale sprawiają, że komentujący w większości zaczynają się po prostu jednoczyć, przypominając na nowo wydarzenia, które nigdy nie powinny zostać zapomniane.
Wszystko wskazuje na to, że serial "Ołowiane dzieci" w reżyserii Macieja Pieprzycy i na podstawie scenariusza Jakuba Korolczuka będzie przykładem właśnie takiej produkcji, która dotrze do szerszej publiczności i dzięki temu wydarzenia sprzed lat oraz uczestniczący w nich bohaterowie nie odejdą w zapomnienie. W tej historii szczególnie ważna jest postać Jolanty Wadowskiej-Król - lekarka, mimo nacisków ówczesnej władzy i wszechobecnej niechęci wobec jej osoby, którą mieszkańcy Szopienic, dzielnicy Katowic, wyrażali bardzo dobitnie i otwarcie, nie wahała się przekraczać swoich własnych granic, by pomóc najmłodszym mieszkańcom miasta. Dlaczego? Bo, jak sama mówiła, tak po prostu trzeba.
Ołowiane dzieci - recenzja polskiego serialu serwisu Netflix
Akcja serialu rozpoczyna się w czerwcu 1974 roku, niedługo przed odwiedzinami Sekretarza Generalnego Komitetu Centralnego KPZR Leonida Breżniewa. Na festynie organizowanym przez Hutę Szopienice z okazji dnia miasta zjawia się lekarka Jolanta Wadowska-Król (Joanna Kulig) wraz z rodziną - mężem Zbyszkiem Królem (Sebastian Pawlak), dwójką dzieci (Julia Polaczek i Bartosz Radzimirski) i mamą (Ewa Kolasińska). Sielankowy nastrój zostaje przerwany, kiedy podczas wydarzenia mdleje chłopiec, u którego zdiagnozowano anemię. Gdy niedługo później w gabinecie lekarki pojawia się dziecko o podobnych objawach, Jola odkrywa, że obaj chłopcy mieszkają na osiedlu Targowisko, na którym zlokalizowana jest huta metalu. Z pomocą pielęgniarki Wiesi Wilczek (Kinga Preis) postanawia udać się na miejsce, by przebadać inne dzieci.

Mimo niechęci mieszkańców Szopienic, a szczególnie tych z Targowiska, Wadowska-Król nie daje za wygraną i podąża tropem dziwnych objawów. Prowadzi ją to do kliniki pediatrycznej, na czele której stoi apodyktyczna profesor Berger (Agata Kulesza), która jest chyba najbardziej złożoną bohaterką tej historii, ale o tym zaraz. Niedługo po wizycie w szpitalu Jola w końcu odkrywa, czym są "tajemnicze zachorowania", wskutek których szopienickie dzieci odchodzą na tamten świat. Czarna obwódka wewnątrz ust i "bociani chód" są objawami choroby zwanej ołowicą, która spowodowana jest narażeniem organizmu na działanie ołowiu i zagraża ona szczególnie dzieciom. Wadowska-Król jest przerażona - najmłodsi mieszkańcy Targowiska każde wolne popołudnie spędzają przecież na zabawie na dworze, wdychając pył i kurz zawierający ołów. Postanawia więc działać.
W tamtym czasie nie było to jednak proste - jakakolwiek próba nagłośnienia byłaby postrzegana jako sprzeciw komunistycznemu aparatowi. Jak by to wyglądało, szczególnie przed przyjazdem Breżniewa, gdyby okazało się, że obiekt, który pozwala na wydobywanie czarnego złota i daje pracę wielu mieszkańcom regionu, tak naprawdę truje miejscowe dzieci metalami ciężkimi? Lekarka postanawia jednak walczyć z presją władzy i wpływowych przedstawicieli systemu, w tym oficera Służby Bezpieczeństwa Huberta Niedzieli (Michał Żurawski), polityka Zdzisława Grudnia (Zbigniew Zamachowski) oraz wojewody śląskiego Jerzego Ziętka (Marian Dziędziel), stając się symbolem odwagi, nadziei i determinacji.

Maciej Pieprzyca po raz kolejny nie zawiódł - reżyser wybitnego serialu "Kruk" czy "Idź przodem, bracie" doskonale wie, jak poprowadzić historię, by była ona dla widza interesująca. W "Ołowianych dzieciach" jest ona dodatkowo ekscytująca, ponieważ główną bohaterką jest kobieta żyjąca w czasach PRL-u, kiedy, owszem, mogła wykonywać swój zawód, ale jednocześnie społeczeństwo oczekiwało od niej tego, by była matką. Wadowska-Król nie była jednak postacią, która się temu sprzeciwiała, przeciwnie - w serialu jest ona kobietą bardzo rodzinną i stara się pogodzić swoją karierę i działanie w słusznej sprawie z życiem rodzinnym. I to jest w tym obrazku najpiękniejsze. Wadowska-Król to po prostu twarda babka, którą podziwia się za twardą skórę, ale jednocześnie za delikatność i umiejętność płynnego przejścia z roli lekarki do roli matki i żony.
Joanna Kulig zinterpretowała tę postać po mistrzowsku. Była twarda, kiedy wymagała tego sytuacja i kładła nacisk na przestrzeganie reguł, wiedząc, na jakie niebezpieczeństwo narażone są jej dzieci. Równocześnie była jednak kochającą mamą, która przepraszała, kiedy dotarło do niej, że się zagalopowała. W tych momentach pokazywała swoją łagodną i nierzadko humorystyczną naturę. Wspaniała rola, która przejawia się nie tylko w dialogu, ale i w wyglądzie, a nawet chodzie - od aktorki po prostu nie można oderwać wzroku.

Choć w serialu prym wiodła Kulig, to nie można nie wspomnieć o wyrazistych bohaterach drugoplanowych, wśród których każdy miał jakąś historię do opowiedzenia. Doskonała Kinga Preis partnerowała Kulig w roli pielęgniarki Wiesi, która wprowadziła Jolę na osiedle Targowisko i pozwoliła jej zrozumieć panujące na nim reguły. Kobietom mieszał szyki Hubert Niedziela, podstępny ubek, któremu barw nadał Michał Żurawski - wspaniała kreacja. Najbardziej złożoną bohaterką była jednak profesor Berger, w którą wcieliła się Agata Kulesza. Mimo że każda osoba, która nie chciała podpaść władzy, była rozdarta między lojalnością wobec systemu a swoim dobrem i obowiązkiem ratowania najmłodszych, to u Berger widać to było najbardziej. Kulesza doskonale oddała jej apodyktyczny charakter i tę lepszą stronę.
"Ołowiane dzieci" to doskonały serial, który w sposób wrażliwy, a jednocześnie dynamiczny i wciągający sportretował realia industrialnego Śląska z lat 70. Nie jest to historia o walce dobra ze złem, bo żaden bohater nie jest tutaj czarno-biały. To opowieść o rozdartych osobach, które musiały wybierać między byciem posłusznym władzy a walką o sprawiedliwość i to, co słuszne.
Serial obejmuje 6 odcinków. Wszystkie są już dostępne w bibliotece Netfliksa.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Netflix pokaże prequel Stranger Things. Mieliśmy go nie zobaczyć
- Nowy serial Netfliksa jest absurdalny. Bawiłam się przednio
- Uwielbiany kryminał Netfliksa zmienia scenerię. Tego nikt się nie spodziewał
- TOP 1 Netfliksa i takie zaskoczenie. Tego się nie spodziewałam
- Co obejrzeć w weekend na Netfliksie? 5 intensywnych, pełnych akcji nowości







































