Ze wszystkich współczesnych serialowych tasiemców mam wyjątkową słabość do "Prawnika z Lincolna". Trzy sezony trzymania dobrego poziomu, świetnego łączenia kina sądowego z kryminałem, pozwalania sobie na nieco lżejszy ton, ale bez przesady. Do czterech razy sztuka, ale tym razem robi się jeszcze ciekawiej.

Nie od dziś wiadomo, że największa stawka ma miejsce wtedy, gdy chodzi o samego siebie. Przez trzy sezony obserwowaliśmy głównego bohatera, jak wraz ze swoim zespołem dzielnie stawiał czoła przeciwnościom, mierzył się z niebezpiecznymi ludźmi, używał różnych prawniczych i adwokackich sztuczek, by rozwiązywać oraz wygrywać sprawy, które wydawały się przesądzone. Mickey Haller to postać o dobrym sercu, ale zawsze był czarującym chytrusem, któremu udawało się więcej, niż można się spodziewać. W 4. sezonie postanowiono podnieść dramaturgiczną poprzeczkę do bardzo wysokiego poziomu - o życie i dobre imię walczy sam zainteresowany.
Prawnik z Lincolna - recenzja 4. sezonu serialu Netfliksa
Mickey Haller (Manuel Garcia-Rulfo) niejednego oskarżonego już wybronił. Błyskotliwość, spryt, doskonała znajomość przepisów i niemożliwa do zanegowania charyzma, zsumowane nieraz sprawiały, że ci, którzy zawierzyli adwokatowi swoje losy, wychodzili na tym dobrze. Tym razem sytuacja jest wyjątkowa - Haller musi bronić samego siebie. Po tym, jak w jego bagażniku zostaje znalezione ciało, Mickey zostaje oskarżony o zabójstwo. Sytuacja nie pomaga jego kancelarii, a jakby tego było mało, z ramienia prokuratury sprawę prowadzi Dana Berg (Constance Zimmer), której przydomek "Góra lodowa" wystarczy za opis. Adwokat, wraz z przyjaciółmi Cisco (Angus Simpson), Lorną (Becki Newton) i Izzy (Jazz Raycole), będzie musiał zrobić wszystko, by odzyskać wolność, spokój i dobre imię, a także dowiedzieć się, kto wplątał go w zbrodnię, której nie popełnił.
Choć Haller nieraz próbuje szafować swoim optymizmem i zdecydowaniem, coraz bardziej dostrzegamy, że to fasada. Nie traci na błyskotliwości, ale łatwo wyczuć jego postępujące rozbicie, zagubienie. Mickey robi dobrą minę do złej gry, podczas gdy poczucie zaciskającej się pętli na jego szyi zastępuje typową dla niego pewność siebie. Prokuratura w sojuszu z biurem szeryfa ochoczo dybie na Hallera, kancelaria przędzie coraz słabiej, a do tego coraz poważniej jawi się perspektywa spędzenia życia za kratami. Nowy sezon "Prawnika z Lincolna" robi znakomitą robotę, jeśli chodzi o pokazywanie, że rzeczywistość Hallera jest również rzeczywistością jego otoczenia, najbliższych. Oskarżenie go o zabójstwo nie dzieje się w próżni - rzutuje zwłaszcza na stan psychiczny jego córki i przeciążenie zawodowe wspólniczki.
Lorna, o której mowa, dostaje tu znacznie więcej ekranowego czasu, z czego również się cieszę. W ubiegłym sezonie obserwowaliśmy jej starania o zdanie egzaminu i związany awans zawodowy, a teraz widzimy, jak stawia pierwsze kroki w roli adwokatki, mierzy się ze sprawami klientów, zwycięża i ponosi porażki - a wszystko to w tak krytycznym momencie. Wątek Izzy nie jest aż tak wciągający, ale wnosi sympatyczne ciepło. Więcej czasu należy do Maggie - byłej żony Hallera, prokuratorki, która podejmuje się ważnego zadania, by pomóc go ocalić. Ten ruch nadaje nową dynamikę fabule, ale również stawia kolejny krok, jeśli chodzi o relację dwojga byłych małżonków, którzy znów, w jakiś sposób, są blisko siebie. Z oczywistych względów spora część historii kręci się wokół samego Hallera, ale twórcy nie zapominają o tych, którzy go otaczają.

4. sezon "Prawnika z Lincolna" bez większego problemu sprawdza się również na poziomie intrygi. Wraz z Hallerem widz tropi różne ślady, które często wydają się błądzeniem po omacku, ale nie sprawia to, że czuje się brak logiki ekranowych wydarzeń. Serial znów popisuje się znakomitym tempem i budowaniem napięcia. Może czasami sędzia zbyt mocno idzie głównemu bohaterowi na rękę, a skala spisku zdaje się mieć wyjątkowo duże rozmiary, ale i tak nie wpływa to na fakt, że wysoka stawka jest odczuwalna, widz wraz z Mickeyem odczuwa topór, który wisi mu nad głową, a finał, rozegrany całkiem zaskakująco, satysfakcjonuje (oczywiście kończąc się intrygującym cliffhangerem).
Manuel Garcia-Rulfo od pierwszego sezonu udowadniał, że był doskonałym wyborem do roli Mickeya Hallera. Postawny, pewny siebie, roztaczający wokół siebie aurę faceta, który jest mistrzem w swoim fachu i będzie dochodził do prawdy niezależnie od tego, ilu ludzi mu w tym zaszkodzi. Tutaj wciąż ma w sobie tę niezłomność, ale przeplata się ona pełnymi wrażliwych emocji momentami. Mickey nieraz czuje potrzask, zasadne wątpliwości czy wygra tę sprawę i po raz pierwszy zdaje się, że traci typowy dla siebie rezon i optymizm, który nieraz zdawał się nadmierny. Bywa również, że pozwala sobie na momenty zrozumiałego załamania, w których czuć przytłaczający ciężar sytuacji.
Manuel Garcia-Rulfo właśnie w takich, mocnych emocjonalnie chwilach pokazuje swoje aktorskie wyżyny.

Drugiemu planowi aktorskiemu nieco brakuje do prezentowanego przez odtwórcę roli Hallera szczytu, ale nie ma tutaj złych kreacji. Rozwój scenariuszowy Lorny przekłada się na jej większy czas ekranowy, a Becki Newton świetnie z tego korzysta, łapiąc balans pomiędzy jej ekscentryczną osobowością i własnym stylem a trudem, z jakim zmaga się w nowej roli. Dużo mamy też Neve Campbell w roli Maggie i dobrze, że twórcy się zdecydowali na ten ruch. W końcu przekonujemy się o jej znakomitych prawniczych zdolnościach, a Campbell znów z werwą udowadnia, że poza "Krzykiem" jest dla niej aktorskie życie. Constance Zimmer w roli prokuratorki Berg nie wyróżnia się ponad miarę, ale spełnia się jako bezwzględna służbistka. Jazz Raycole i Angus Simpson w tym sezonie zdają się mieć nieco mniej do grania, ale zgrabnie uzupełniają całość.
Czwarty sezon "Prawnika z Lincolna" zyskuje sporo określeń zaczynających się od "naj". Najbardziej gęsty, najciekawszy, najintensywniejszy emocjonalnie i posiadający największą, osobistą stawkę. Prawnik z lincolna pokazał ludzką twarz, a serial o nim znakomicie na tym wyszedł.
4. sezon "Prawnika z Lincolna" jest dostępny do obejrzenia na Netfliksie.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Na Netfliksie jest jeden z pierwszych filmów Elordiego. Śmiało, można płakać
- Co obejrzeć w weekend na Netfliksie? 5 intensywnych, pełnych akcji nowości
- Miłość na lodzie dostanie 2. sezon. Netflix tego nie przemyślał
- Wracamy do Hawkins. Zwiastun nowego Stranger Things wygląda obłędnie
- Kasztanowy ludzik Netfliksa wraca z 2. sezonem. Kiedy premiera?







































