REKLAMA
  1. Rozrywka
  2. Seriale

Takiego kryminału jeszcze nie widzieliście. To jeden z najoryginalniejszych seriali na Disney+

Tom Rob Smith, solidny scenarzysta, zrealizował dla FX i Hulu nowy miniserial: thriller, kryminał i dramat z elementami science fiction w jednym. "Rocznik 2009" polscy widzowie znajdą na Disney+ i choć produkcja ma swoje mankamenty, ostatecznie okazuje się godna uwagi.

16.01.2024
18:18
rocznik 2009 disney plus serial recenzja opinie kate mara
REKLAMA

"Rocznik 2009" zadebiutował w Hulu w maju zeszłego roku, ale do oferty polskiego Disney+ trafił dopiero w ostatnim czasie. I bardzo dobrze: jakkolwiek początkowo nietrudno się od niej odbić, z czasem okazuje się, że za fasadą kolejnego posępnego policyjnego dramatu skrywa się tu coś więcej.

Akcja serialu rozgrywa się w trzech różnych okresach: przeszłości (2009 r.), teraźniejszości (2023 i 2025 r.) oraz przyszłości (2034 r.), śledząc kariery i rozwój członków zespołu rekrutów FBI. Przy okazji pochyla się też nad kwestiami systemowymi i politycznymi, modyfikując bieżące bolączki w zależności od linii czasowej - koncentruje się m.in. transformacji amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości, który ulega zmianom w wyniku wzrostu wykorzystania sztucznej inteligencji do walki z przestępczością i przewidywania nadchodzących zbrodni.

Czytaj więcej o serialach w Spider's Web:

REKLAMA

Rocznik 2009: recenzja serialu z Disney+

Największym mankamentem "Rocznika 2009" jest jego niezgrabny początek. Serial może poszczycić się ciekawym pomysłem, intrygującą strukturą, świetną obsadą (Brian Tyree Henry, Kate Mara, Brian J. Smith, Sepideh Moafi, Jake McDorman), umiejętnie napisanymi postaciami i kilkoma interesującymi obserwacjami, jednak pierwsze dwa epizody (w sumie jest ich osiem) wymagają cierpliwości. Nie minie jednak wiele czasu, aż dacie się wciągnąć.

Narracja daje sobie radę - przeskoki i sposób połączenia tych trzech płaszczyzn nie męczy, nie wprowadza w poczucie zagubienia. Przeciwnie: nadaje projektowi głębi, potęguje atmosferę tajemnicy, wzmaga zainteresowanie. Widz angażuje się w wyłapywanie związków (postaci, doświadczeń, tematów i innych wątków), chętnie podąża za kolejnymi tropami. Obserwując ćwiczenia szkoleniowe młodych kadetów, a następnie prowadzone przez nich mroczne śledztwo wiele lat później, zastanawiamy się nad tym, co wydarzyło się w międzyczasie; nad przebytą drogą, przyczynami, skutkami i ewolucją - nie tylko pojedynczych charakterów, lecz także całego społeczeństwa i systemu.

REKLAMA
Rocznik 2009

Bohaterowie - agenci - pochodzą z rożnych środowisk, mają różne motywacje i cele. Śledzimy ich poczynania w kolejnych okresach - wewnętrzne śledztwa, powstania i rozpady relacji, poszukiwania osób podejrzanych o ekstremizm - i stopniowo konstruujemy przekrojowy obraz całości. Oczywiście, niektóre postacie i wątki są zdecydowanie lepiej dopracowane, podczas gdy inne nieco rozczarowują, ale bez obaw: zabawa strukturą i tematyką regularnie podrzuca elementy, których nie sposób nie docenić, a które prędzej czy później wynagradzają chwile frustracji wywołane jedną z wpadek. Podkreślę, że choć odcinkowych opowieści rozgrywających się na kilku czasowych liniach było już trochę, wydaje mi się, że "Rocznik 2009" jest najświeższą i najbardziej unikatową z nich wszystkich. 

Cieszy również, że serial unika wystawiania jednoznacznych ocen; żaden z twórców nie podjął próby zabawy w drogowskaz, w morlizatorstwo; nie usłyszycie tu tanich mądrości złożonych z garści truizmów. Owszem, "Rocznik" opowiada o rosnącym poświęceniu na rzecz prywatności i próbuje sprowokować rozmowy na temat rozwoju, w tym np. nowoczesnych technik walk z przestępczością oraz tego, w jaki sposób technologia może okazać się zbawieniem, a w jaki przekleństwem - ale proponuje więcej niż jedną perspektywę.

„Rocznik 2009” to tytuł spod szyldu "gdzie jesteśmy i jak tu trafiliśmy?" - dość nietypowe i ryzykowne przedsięwzięcie, w którym niektóre zabiegi wydają się bardziej usilną próbą zrobienia czegoś świeższego, niż pełnoprawnym środkiem, który pełni w opowieści istotną rolę. Nie szkodzi, bo koniec końców to wszystko i tak całkiem sprawnie działa - stopniowo buduje zaangażowanie, prowokuje do domysłów i zadawania pytań, stawia na złożoność charakterów i przemyślaną intrygę. Warto przetrwać chaotyczny, nieco zbyt powolny początek - z każdym kolejnym epizodem serial jedynie zyskuje. Akcja przyśpiesza, postacie się rozwijają, a i tematyka zaczyna być znacznie ciekawiej i ambitniej eksplorowana. 

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA