Widzowie są spragnieni filmów z Sylvestrem Stallonem. Dlatego "Alarum" z jego udziałem stało się hitem w streamingu. Niestety, do dobrych akcyjniaków ta produkcja na pewno nie należy. Ba! Trudno ją nazwać choćby przeciętną.

Amerykanka udająca Brazylijkę, jej amerykański mąż i para Francuzów wchodzą do baru w Gdańsku. To nie początek kawału, tylko "Alarum" - filmu akcji, od którego z jakiegoś powodu użytkownicy CANAL+ nie mogą się oderwać. Od dłuższej chwili nie schodzi on z pierwszego miejsca najpopularniejszych tytułów pełnometrażowych dostępnych na platformie. Łatwo zrozumieć tę fascynację, bo użytkowników serwisu na pewno kusi gwiazdorska obsada - prócz Sylvestra Stallone'a na ekranie zobaczymy Scotta Eastwooda i Willę Fitzgerald. Nawet ona nie jest jednak w stanie wznieść tej produkcji na przyzwoity poziom.
"Alarum" jest całkowicie powtarzalne - złożone z powidoków innych, znacznie lepszych filmów. Przecież młody Eastwood wciela się w nim w Archiego - szpiega agencji wywiadowczej, który postanawia przejść na wcześniejszą emeryturę i ożenić się z agentką stojącą po przeciwnej stronie barykady. Miesiąc miodowy nie układa się po ich myśli, bo Lara z pracy nie zrezygnowała. Jest na tajnej misji, grożącej dekonspiracją świeżo poślubionego mężczyzny. Przez wypadek samolotowy, jego dawni przełożeni odkrywają, gdzie aktualnie przebywa i wysyłają za nim w pościg starego wygę. Tak, zgadliście. Gra go Stallone.
Alarum - Sylvester Stallone w streamingowym hicie akcji
Grany przez Stallone'a Chester to oczywiście mięśniak w starym, dobrym stylu. Nigdy nie zostawia pełnego kieliszka Soplicy i do akcji rusza uzbrojony w wielkiego gnata. Lubi też podawać ludziom nową truciznę. Ma zlikwidować Archiego, ale najpierw musi odebrać mu wyciągniętego z wraka samolotu pendrive'a. Dużo postaci, mnóstwo sekretów, cała masa wątków, z czego żaden nie jest poprowadzony w satysfakcjonujący sposób.
Najbardziej o pogubieniu twórców we własnej opowieści świadczy fakt, że nie potrafią nawet wytłumaczyć, czym jest tytułowe Alarum. Dawni mocodawcy Archiego mówią o nim, jak o ucieleśnieniu wszelkiego zła, podczas gdy w rzeczywistości okazuje się agencją wywiadowczą niezwiązaną z żadnym krajem. Ale po co jest wprowadzone? Jaką rolę odgrywa? Co chce osiągnąć? Pozostaje tajemnicą, kiedy jest odmieniane przez wszystkie przypadki zarówno przez pozytywnych bohterów, jak i czarne, a raczej szare charaktery. Nie do końca bowiem wiadomo, kto po której stronie stoi, bo reżyser Michael Polish bardzo mgliście prowadzi swoją narrację, co chwilę dostarczając nam wymuszone zwroty akcji.
Przynajmniej z zamyśle Polisha "Alarum" jest filmem bardzo dynamicznym. Dlatego kiedy bohaterowie nie serwują nam sztucznych dialogów - lubią powtarzać po swoich rozmówcach co drugie słowo - to rwą się do strzelanin. Scen akcji, trzeba to produkcji oddać, jest naprawdę sporo. Wszystkie pozostawiają po sobie niedosyt. Okazują się krótkie i nad wyraz uproszczone, przez co o widowiskowości nie może być żadnej mowy.
"Alarum" zawodzi nawet na najbardziej podstawowym poziomie - rozrywkowym. Wydaje się zlepkiem randomowych scen, połączonych ze sobą przypadkowymi strzelaninami, które w ogóle was nie obejdą. Z tego właśnie względu nie nadaje się na odmóżdżający weekendowy seans. Jeśli szukacie dobrej akcji ze Stallonem, to już lepiej powtórzyć sobie "Rambo". Zresztą, każdy powód jest dobry, żeby to zrobić.
Więcej o filmach akcji poczytasz na Spider's Web:
- Nikt 2 - recenzja. Bob Odenkirk kopie tyłki, komu trzeba
- Młody Rambo wybrany! To może się udać
- Netflix zrobił spin-off Johna Wicka przed spin-offem Johna Wicka. Widzowie zbierają szczęki
- Po tym filmie akcji na VOD długo będziecie zbierać szczęki z podłogi
- Co ma Polska do nowego hitu Prime Video? Sprawdzamy lokalne wątki