Rzadko się zdarza, że dwa filmy o identycznym tytule trafiają razem na jeden serwis i walczą o uwagę widzów. Tak stało się właśnie w przypadku "Koszmaru minionego lata" - jednej z najsłynniejszych marek kina grozy. Na HBO Max trafiły dwa tytuły z tej serii - najstarszy i najnowszy.

Pierwszy "Koszmar minionego lata" w tym roku będzie mieć 29 lat, a zatem trochę więcej niż ja. Nieraz tytuł ten jest uznawany za inspirowany "Krzykiem", ale jednak wyrobił sobie własne, silne "ja". Powiązań z tą serią z pewnością nie brakuje - zamaskowany zabójca wymierzający w swoim mniemaniu sprawiedliwość, w przypadku oryginału również Kevin Williamson - autor scenariusza do produkcji z 1997 roku, scenarzysta dwóch pierwszych "Krzyków" i reżyser tegorocznego. HBO Max poszło za ciosem i zdecydowało się zafundować subskrybentom aż dwa "Koszmary minionego lata". Oryginalny tytuł załapał się do TOP 10 oglądalności serwisu (w momencie pisania tekstu - 8. miejsce), jednak to najnowsza odsłona z 2025 roku zaskoczyła, awansując do miana najchętniej oglądanego filmu na platformie.
Koszmar minionego lata - gdzie obejrzeć? Nowe wygrywa ze starym w HBO Max
Jedną z głównych bohaterek nowej wersji jest Ava (Chase Sui Wonders), która wraca do rodzinnej miejscowości, by pojawić się na zaręczynowej imprezie swoich przyjaciół - Daniki (Madelyn Cline) oraz Teddy'ego (Tyriq Withers). Na miejscu spotyka też Milo (Jonah Hauer-King) - widać, że oboje coś do siebie czują i czegoś nie przepracowali między sobą. Wraz z przygarniętą po latach braku kontaktu Stevie (Sarah Pidgeon) wyruszają na przejażdżkę samochodem, by wspólnie podziwiać fajerwerki. W trakcie wspólnego wypadu dochodzi do tragedii, a grupa przyjaciół decyduje ukryć swój udział w tym, co się stało i zapomnieć. Po roku jedno z nich dostaje tajemniczy liścik - wówczas staje się jasne, że ktoś wie o udziale grupy w wypadku i chce wymierzyć jej członkom sprawiedliwość.
Odsłona z 2025 roku zdecydowanie nie wstydzi się swojego dziedzictwa - zwłaszcza, że w filmie pojawiają się postacie, które znamy z oryginału. Nie ma tutaj wielkiego wywracania prawideł gatunku, jest za to całkiem sprawna zabawa w kotka i myszkę, zastanawianie się wraz z bohaterami nad tożsamością mordercy. Oczywiście nie jest to film bliski ideałowi - są tu średnio poprowadzone kwestie traumy z przeszłości, niedogotowane wątki bohaterów, sporo schematyczności. Widać ambicje, nie widać kunsztu w ich zrealizowaniu.
Najlepszą robotę robi zdecydowanie młoda obsada, z której na szczęście uczyniono coś więcej niż worki mięsa przeznaczone na rychłą śmierć. Film minimalnie ich pogłębia i daje pole do popisu. Chase Sui Wonders, Tyriq Withers, Jonah Hauer-King, Sarah Pidgeon, Madelyn Cline - każde z nich daje od siebie tyle ile może, nie ustępując w niczym starej gwardii z oryginału z 1997 roku. Pierwsza z wymienionych była świetna w ubiegłorocznym "Studiu", Hauer-King jest od dawna obecny w dużych produkcjach i daje radę. To zdolni ludzie, którzy jeszcze nas zaskoczą.
"Koszmar minionego lata" z 2025 roku to film środka - nie sprawi, że widz wyskoczy z przysłowiowych kapci z wrażenia na widok zwrotów akcji, potrafi jednak dać niezłą slasherową rozrywkę pełną spektakularnych i mocnych scen. Można go obejrzeć bez wyrzutów sumienia.
"Koszmar minionego lata" jest dostępny do obejrzenia na HBO Max.
Więcej o ofercie HBO Max przeczytacie na Spider's Web:
- The Last of Us skończy się wcześniej. Niedługo wielkie pożegnanie z serialem
- Serialowy Dumbledore nie kryje żalu. Nalegano, by zrezygnował z Pottera
- HBO Max funduje zawrót głowy na weekend. Świetny thriller w serwisie
- Najlepsza rola Tomasza Kota. Nie zapomnę jej na długo
- Kiedy rozgrywa się akcja Rycerza Siedmiu Królestw? Lata przed Grą o tron







































