Polski serial "Ołowiane dzieci" to produkcja luźno inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, do których doszło na Śląsku w latach 70. Oznacza to, że w serialu znajdują się również wątki fikcyjne stworzone wyłącznie na potrzeby serialu. Co w takim razie jest prawdą, a co fikcją? Opowiedziała o tym Magdalena Majcher, autorka powieści "Doktórka od familoków".

Magdalena Majcher to pisarka, która tworzy swoje powieści w oparciu o prawdziwą historię, dopisując do nich fikcyjne wątki. Najnowsze książki pochodzą z serii Kryminalny Śląsk, która składa się z takich tytułów jak "Bajtel", "Frela" i "Rechtorka", ale dorobek literacki autorki jest o wiele większy. W 2023 roku ukazała się na przykład pozycja "Doktórka od familoków", która jest fabularyzowaną opowieścią o Jolancie Wadowskiej-Król. Książka cieszy się obecnie sporym zainteresowaniem w związku z najnowszym serialem Netfliksa "Ołowiane dzieci", który opowiada o tym, jak lekarka odkryła, że dzieci cierpią na ołowicę.
Majcher podkreśliła, że miała okazję współpracować z Wadowską-Król przy pisaniu swojej książki, co oznacza, że usłyszała o tym, co działo się w Szopienicach w 1974 roku z pierwszej ręki. W związku z tym, że wiele osób zastanawia się obecnie, co jest prawdą, a co fikcją w serialu, pisarka postanowiła wypunktować, gdzie twórcy zdecydowali minąć się z prawdą i umieścić wątki fikcyjne.
Ołowiane dzieci - co było prawdą, a co fikcją? Wyjaśnia Magdalena Majcher
Na samym początku Majcher poruszyła wątek profesor Krystyny Berger, postaci fikcyjnej, która nawiązuje do nieżyjącej już profesor Bożeny Hager-Małeckiej. Pisarka podkreśliła, że serial Netfliksa bardzo skrzywdził tę bohaterkę, ponieważ w rzeczywistości miała ona dużo większy udział w ratowaniu dzieci z Szopienic.
W mojej ocenie profesor Hager-Małecka została najbardziej skrzywdzona przez twórców serialu, ponieważ pominięto jej udział w zdiagnozowaniu tak zwanego "pacjenta zero" i umniejszono jej roli w leczeniu dzieci i koordynacji działań. To właśnie profesor Hager-Małecka jako pierwsza rozpoznała ołowicę u pacjenta doktor Wadowskiej-Król. Chłopiec leżał w klinice w Zabrzu, a że profesor akurat wróciła z sympozjum ze Szwajcarii, na którym omawiano przypadek dziecka zatrutego ołowiem, coś ją tknęło i zleciła oznaczenie poziomu ołowiu we krwi pacjenta. Kiedy otrzymała wyniki, pognała do przychodni i spotkała się z doktor Wadowską-Król. Poprosiła o wykonanie kilkunastu badań, aby przekonać się, czy to pojedynczy przypadek, czy większy problem. I tutaj już pierwsze skrzypce zagrała Wadowska-Król, na własną rękę badając prawie pięć tysięcy dzieci.
Oznacza to, że za sukcesem w zdiagnozowaniu i leczeniu ołowicy stała nie tylko Wadowska-Król, ale również pielęgniarka Wiesława Wilczek, profesor Hager-Małecka oraz doktor Zofia Kajzerowa. Majcher dodała również, że mieszkańcy Szopienic tłumnie stawili się na badania wraz ze swoimi dziećmi. Tymczasem w serialu pokazano ich jako tych, którzy boją się Wadowskiej-Król i nie chcą zgodzić się na to, by leczyła najmłodszych mieszkańców osiedla.
W związku z tym, że Hubert Niedziela był bohaterem fikcyjnym, można się domyśleć, że żadna relacja z Wadowskiej-Król z SB czy milicją nie miała miejsca. Majcher podkreśliła, że lekarka rzeczywiście obawiała się aresztowania, ale dzięki znajomości z Hager-Małecką i wojewodą katowickim Jerzym Ziętkiem była chroniona. Prawdą jest natomiast, że mimo znajomościom nie udało jej się obronić doktoratu.
Małą zmianą było również zmiana czasu akcji:
W rzeczywistości Wadowska-Król rozpoczęła badania na początku września 1974 roku. W serialu jest to czerwiec, ponieważ wówczas Górny Śląsk odwiedził Breżniew. Myślę, że zmiana była celowa, aby podkręcić temat w związku z planowaną wizytą radzieckiego polityka. Wiadomo, przygotowują się do odwiedzin wielkiego towarzysza Breżniewa, a tu jakaś Doktórka zaczyna mieszać.
Pisarka wspomniała również co nieco na temat tego, jak przedstawiona została ołowica, czyli choroba, na którą zapadały mieszkające w okolicach huty dzieci:
W serialu ołowica przedstawiona jest bardzo obrazowo: mocno anemiczne dzieci, plucie krwią, zamglony wzrok. Tymczasem ołowica powoduje szereg problemów zdrowotnych, między innymi bóle głowy, brzucha, zaparcia, biegunki, niedokrwistość, uszkodzenie struktur kostnych i narządów wewnętrznych, "bociani chód", a także obniżenie IQ oraz upośledzenia intelektualne.
Na koniec Majcher podkreśliła, że Wadowska-Król wcale nie była w ciąży i nie chorowała na ołowicę, a wyjazdy do sanatoriów organizowała nie huta, a Wadowska-Król, Hager-Małecka oraz doktor Zofia Kajzerowa, o której nie wspomniano w serialu. Zachęciła również do przeczytania powieści "Doktórka od familoków", która ma więcej wspólnego z rzeczywistością niż serial Netfliksa.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Gdzie kręcono Ołowiane dzieci? Lokacje w serialu Netfliksa
- Bohaterowie Ołowianych dzieci. Kto z serialu Netfliksa istniał naprawdę?
- Ołowica i jej objawy. Poważna choroba, z którą walczyła bohaterka Ołowianych dzieci
- Ołowiane dzieci to kandydat na polski serial roku. Zachwyca i przeraża
- Netflix podał rozkład jazdy na luty 2026. Na te premiery czekały miliony







































