„Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty” to nowy serial SkyShowtime osadzony w uniwersum istniejącym od 60 lat, który jest inny niż wszystkie 11 dotychczasowych. Musisz go zobaczyć - i to nawet jeśli nie widziałeś poprzednich.

„Star Trek” to seria, na którą składają się dziesiątki sezonów seriali oraz masa filmów kinowych. Produkcje rozgrywają się w większości w tym samym uniwersum, aczkolwiek ze względu na motyw podróży w czasie oraz między wymiarami jego linia czasowa przypomina nieco spaghetti. Niemniej jednak najnowszą produkcję, czyli „Akademię Gwiezdnej Floty”, można osadzić na niej dość precyzyjnie.
„Star Trek: Starfleet Academy” to najdalej wysunięta produkcja na osi czasu ze wszystkich „Star Treków”.
Jeśli macie dość remake’ów, rebootów, prequeli i sidequeli, jakimi Hollywood nas raczy co rusz, to dobrze trafiliście. Serial stworzony przez Gaię Violo śmiało udał się tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden scenarzysta. Produkcja osadzona jest fabularnie w XXXII w. i kontynuuje wątki rozgrzebane w ramach zakończonego już „Star Trek: Discovery”. Postaci takie jak Pike, Kirk, Spock i Picard są tutaj tylko wspomnieniem, upamiętnionym na ścianie pełnym zasłużonych nazwisk.
Nie trzeba jednak znać tego uniwersum, aby sięgnąć po tę produkcję. Już na samym początku przypominane nam jest, że po kataklizmie, który wywrócił galaktykę do góry nogami, zdziesiątkowana Gwiezdna Flota po ponad stuleciu przerwy znowu szkolić kadetów. My z kolei jesteśmy świadkami, jak naukę w Akademii, którą ulokowano na pokładzie U.S.S. Athena, rozpoczyna plejada barwnych postaci. Lekcje mogą odbywać się zarówno na orbicie, jak i na Ziemi, a także w dowolnym innym miejscu.
„Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty” - kto jest kim?
Jednym z głównych bohaterów nowej produkcji z uniwersum „Star Trek” jest Cabel Mir (Sandro Rosta), którego poznajemy wpierw w ramach retrospekcji. Dowiadujemy się z niej, iż jego matka popełniła straszliwy błąd, przez co zostali rozdzieleni. Chłopak dorastał samotnie, a przez kolejne 15 lat jego kartoteka kryminalna spuchła. W chwili, gdy wydawało się, iż zostanie uwięziony do końca życia tam, gdzie wcześniej jego rodzicielka, na scenę weszła pewna postać…
Nahla Ake (Holly Hunter), bo o niej mowa, to długowieczna pół-lanthianka, która odpowiadała za rozdzielenie rodziny Mirów. Fakt, iż do tego doprowadziła, dręczył ją na tyle, że zrezygnowała ze służby, ale zdecydowała się powrócić do Gwiezdnej Floty jako Kanclerz świeżo utworzonej Akademii, biorąc odnalezionego po półtorej dekady Caleba pod swoje skrzydła. Ten dotarł na pokład U.S.S. Athena, którego fotel kapitański objęła, wraz z nią.
Za edukację kadetów odpowiadają, poza rzecz jasna Nahlą Ake, jej Pierwsza, Lura Thor (Gina Yashere), czyli pół-klingonka, pół-jem’hadarka oraz Doktor (Robert Picardo), czyli 900-letni hologram pamiętający jeszcze czasy wypraw załogi… U.S.S. Voyagera (!). A kto jeszcze pojawił się w serialu? Wśród nowych kadetów Gwiezdnej Floty warto wspomnieć trójkę bohaterów. Co trzeba o nich wiedzieć? Oddajmy głos aktorom, którzy się w nich wcielili.
Genesis Lythe (Bella Shepard)
Pierwszy raz spotykamy Genesis, gdy wpada na Sam. Myślę, że to idealnie oddaje, kim ona jest, ponieważ od razu zauważa innego kadeta, który szuka przyjaciela i kogoś, z kim mógłby nawiązać jakąś więź. Natychmiast to wychwytuje i chętnie się angażuje. Genesis jest bardzo towarzyska, dlatego właśnie nawiązuje kontakt z Samem. I tak, jest odważna, inteligentna oraz szybko biega. Taka właśnie jest Genesis - opowiada Bella Shepard [tłum. wł.]
Jay-Den Kraag (Karim Diane)
Pierwszy raz spotykamy Jay-Den Kraaga, gdy rejestruje się do szkoły na zajęcia. Od razu rozumiemy, że nie jest taki jak inni Klingoni, których widzieliśmy do tej pory. Nie interesuje go walka. Nie interesuje go wojna. A śledząc jego drogę, zwłaszcza w pierwszym odcinku, przekonujemy się, że to naprawdę słodka dusza. Jest kimś, kto woli współpracować z ludźmi niż z nimi walczyć. Tak, i uważam, że to jest naprawdę fajne - tłumaczy Karim Diane [tłum. wł.]
Tarima Sadal (Zoe Steiner)
Pierwszy raz spotykamy Tarimę, gdy przybywa do akademii razem z ojcem, prezydentem Beta Z, oraz bratem. Ich zadaniem jest rozpocząć negocjacje z Federacją w sprawie tego, czy ponownie do niej dołączyć, czy nie. Na Beta Z utrzymywali psioniczną barierę dla ochrony, i myślę, że gdy pierwszy raz widzimy Tarimę, widzimy to odbiło się to na jej psychice. Otoczyła się murem, ale zauważamy, jak zaczyna się otwierać. W pierwszej scenie, w której ją widzimy, spotyka Caleba i coś już w niej się zmienia. Widzi w nim wolność, chce dowiedzieć się o nim więcej – i ten wątek rozwija się przez resztę serialu - wyjaśnia Zoe Steiner [tłum. wł.]
Kto jeszcze pojawia się w „Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty”?
Wśród kadetów warci wzmianki są Sam (Kerrice Brooks), która jest kasqiańskim hologramem zaprojektowanym tak, aby miał świadomość 17-latki oraz Dar Reymi (George Hawkins), czyli pochodzący z bogatego świata arogancki khionianin mający ambicję zostać w przyszłości kapitanem. Akademią zainteresowany jest również admirał Charles Vance (Oded Fehr), Jett Reno (Tig Notaro) jest jednym z instruktorów, a głosu Komputerowi użyczył Brit Marling.
Stara seria, nowa formuła
Sam opis dramatis personae nowej produkcji SkyShowtime pokazuje, że mamy do czynienia z zupełnie inną grupą postaci, niż zwykle. Dotychczas w serialach aktorskich z uniwersum „Star Treka” śledziliśmy losy naukowców i żołnierzy, którzy już zakończyli swoją edukację, by ruszyć w gwiazdy i odkrywać nieznane. W międzyczasie często wplątywali się w najróżniejsze kabały, a ich działania miały wpływ na politykę całej galaktyki. Brali też udział w okropnych wojnach.
W przypadku „Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty” mamy do czynienia z produkcją młodzieżową, a w centrum są albo nastolatkowie, albo młodziutcy dorośli. Produkcja spodoba się dzięki temu każdemu, kto lubi czasem zatracić się w licealnej teen dramie. Dla skomplikowanych relacji pomiędzy postaciami fakt, iż są członkami organizacji zajmującej się ochroną galaktyki, jest jedynie tłem, a serial opowiada o ponadczasowych problemach i wyzwaniach.
Trzeba mieć przy tym na uwadze, iż twórcy „Star Trek: Starfleet Academy” podjęli kilka… odważnych decyzji.
Dotyczą one chociażby kwestii portretowania Klingonów, którzy jak dotąd przedstawiani byli głównie jako dumni wojownicy. Nie każdemu przypadną do gustu tak dalekie odejście od strefy komfortu, ale osobiście wolę takie podejście niż opowiadanie po raz n-ty tej samej historii, którą już dobrze znamy, tyle że z nową obsadą. „Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty” to w końcu odległa przyszłość i cieszy, że mieszkańcy tego uniwersum potrafią się zmieniać i rozwijać.
Czytaj inne nasze teksty poświęcone uniwersum „Star Trek”:
Z kolei to, do czego nie sposób się w żaden sposób przyczepić, to oprawa. Widać, iż twórcom „Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty” nie poskąpiono budżetu na efekty specjalne. Z jednej strony mamy sceny pokazujące statki w kosmosie oraz lecące nad planetami, a z drugiej - futurystycznie wyglądające korytarze pełne unikalnych rekwizytów oraz postaci, z których na oko co druga to mniej lub bardziej wymyślny kosmita. A to wszystko wciąga widza od razu jak małe bagienko.
Pierwsze dwa odcinki serialu „Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty” są już dostępne w serwisie SkyShowtime. Na pierwszy sezon będzie się składać łącznie 10 epizodów, a kolejne będą udostępniane co tydzień w każdy czwartek.







































